Jak była już o tym mowa, pierwsze i
jedyne (jak dotąd) wydanie powieści Elizabeth Gaskell „Mary Barton” zostało
opublikowane w 1956 roku, nakładem Państwowego Instytutu
Wydawniczego. W tymże samym roku pojawiły się recenzje tej książki.
Grzegorz Sinko (1), profesor
Uniwersytetu Warszawskiego specjalizujący się w historii literatury
angielskiej był autorem recenzji opublikowanej w „
Roczniku
Literackim” (2). Pochwalił przekład Krystyny
Tarnawskiej, napisał o nim:
„stanowi jeszcze jeden dowód jej
wytrawnej umiejętności dostosowania się do rozmaitych stylów.
Udało się jej doskonale zachować tok szarej prozy oryginału,
rozwijającej się w długich, dygresyjnych zdaniach. Dobrze zrobiona
jest XIX-wieczna staroświeckość troch inwersji, trochę form
bardzo de l`époque.” Słowa uznania skierował także pod
adresem Włodzimierza Lewika, który przetłumaczył
„wiersze
poetów czartystowskich, obficie cytowane przez panią Gaskell”.
Druga recenzja ukazała się w czasopiśmie
"Książka dla Ciebie" (rok 1956 nr 11, s. 18-19), zawierającym recenzje nowo wydawanych książek oraz tłumaczenia, a wydawanym przez Centralny Zarząd Księgarstwa (3). Autorem artykułu pt. "Nowy kłopot z klasykiem" był Krzysztof Zarzecki - tłumacz literatury pięknej z języka angielskiego.
Na wstępie wyraził on opinię, że autorka "Mary Barton" nigdy nie należała do pierwszoplanowych klasyków prozy angielskiej, jednak uznał, że twórczość tej pisarki zasługuje na tłumaczenie. Najwyżej ocenił powieść "Cranford". Jak zaznaczył, "
z mrs. Gaskell jest ta bieda, że utwory jej dzielą się zupełnie wyraźnie na dwie odrębne kategorie. Pierwsza, do której zalicza się właśnie wydana w roku 1848 "Mary Barton" zasłużyła sobie na pochlebne wzmianki w historii literatury swoim nowatorstwem tematycznym".
Dodał, że "
pani Gaskell pierwsza w w literaturze angielskiej pokusiła się (..) o szerokie odmalowanie robotników przemysłowych i ich konfliktu z fabrykantami. (..)
Akcja tej powieści rozgrywa się w fabrycznym Manchesterze w burzliwych latach czterdziestych, latach pierwszego zorganizowanego ruchu robotniczego, tzw. czartystów. Dowód niemałej odwagi i niezależności umysłu złożyła Mrs. Gaskell już samym wyborem robotników na bohaterów swej powieści i sympatią, jaką ich obdarza. Jeszcze większą śmiałością było na wskroś realistyczne zobrazowanie warunków, w jakich ci ludzie naprawdę żyją, a nade wszystko próba zrozumienia i bezstronnego przedstawienia ideologii i działalności pierwszych związków zawodowych".
Autor recenzji zauważył jednak, że autorka "Mary Barton" nie była osobą społecznie radykalną, ale żywiła nadzieję, że
"ukazując krzywdę robotników, która popycha ich do rozpaczliwych aktów indywidualnego terroru, zdoła wzruszyć fabrykantów i skłonić ich do ustępstw. Stąd zakończenie zalecające ewangeliczną zgodę pomiędzy pracodawcami i pracownikami, opartą na wzajemnym przebaczeniu i kompromisie",
Zarzecki, zarzucając jednocześnie Gaskell braki artystyczne, z ironią pisze o działalności społecznej autorki "Mary Barton":
"filantropijne wędrówki po norach manchesterskiej nędzy, które należały do obowiązków bogobojnej małżonki pastora wystarczyły, żeby odmalować wiernie materialne warunki i problemy życiowe proletariatu, nie przyniosły natomiast obserwacji dość wnikliwych, ażeby mogły z nich powstać żywe, psychologicznie prawdziwe postacie ludzkie.". Przypomnijmy jednak, że "Mary Barton" była to debiutancka powieść Gaskell, a do pisarstwa namówił ją mąż po tym, jak straciła dziecko. Autor recenzji stwierdza jednak dalej, że i w tej powieści widać znamiona przyszłego talentu Elizabeth Gaskell." Jego zdaniem,
"zapowiada go szczególnie środkowa część książki, w której akcja rusza z kopyta i staje się niemal sensacyjna, nie pozbawiona dramatycznych konfliktów i dobrych scen. Niektóre partie są wcale ciekawe, przypominają nieco Dickensa i nawet nie tak bardzo mu ustępują".
Zarzecki skrytykował zbyt łatwe zakończenie powieści, raził go
"szczęśliwy koniec okrutnych niedoli, jakie spadają na bohaterów, nieoczekiwane nawrócenia, uporczywy schemat kary dla grzeszników, a nagrody dla sprawiedliwych". Takie rozwiązania fabuły pojawiają się jednak również w twórczości Karola Dickensa.
Przy okazji recenzent wyraża pochlebne zdania na temat innej powieści Gaskell tj. "Cranford", Jak zauważa, "
tu Mrs. Gaskell okazuje się twórczynią całej galerii świetnych portretów, szczególnie kobiecych; miejsce ckliwego sentymentalizmu i patosu "Mary Barton" zajmuje subtelna satyra, pełna cienkiej ironii i delikatnego humoru; zamiast melodramatycznej akcji o nieprawdziwym rozwiązaniu mamy tu wnikliwy obraz życia w małym miasteczku angielskim". Wynika to z tego, zdaniem krytyka, że w tej powieści "
Mrs. Gaskell przedstawia życie klasy średniej, którą doskonale znała, bo było to jej własne środowisko".
Trzecia wzmianka ukazała się w
„
Kwartalniku Neofilologicznym” (rok 1956
t. 3-5 s. 271-274), wiąże się ona z recenzją książki
Kathleen
Tillotson pt. „Novels
of the Eighteen-Forties” (Oxford 1954). Tillotson zajęła się w swej rozprawie powieściami epoki wiktoriańskiej, skupiając się na
jednym dziesięcioleciu, szczytowym w dziejach rozwoju powieści
angielskiej, dekadzie, w której staje się ona dominującą formą
literacką. Krytyce zostały poddane cztery powieści
reprezentatywne dla lat 40., w tym obok dzieł Dickensa,
Thackeraya i Bronte, także „Mary Barton” Gaskell.

Jak zauważyła Irena Dobrzycka (3), autorka omówienia tej publikacji opublikowanej w "Kwartalniku Neofilologicznym":
„podstawową tezą (..) całego dzieła jest twierdzenie, że powieści lat czterdziestych
wykazują wielką troskę o jednolitość, zwartość kompozycyjną
utworu („unity"), tak pod względem ideologicznym, jak
i formalnym (,,...zarówno w powieściach opisanych, jak i w krytyce
tego okresu ważną rolę odgrywała kwestia „jedności.”). Odnosząc się do powieści Gaskell,
stwierdziła: „
Mary Barton
zawdzięcza zwartość kompozycji dwom przede wszystkim elementom. W
pierwszym rzędzie znakomitej kreacji Johna Bartona, który wbrew
tytułowi powieści jest właściwym jej bohaterem, dominuje w niej,
nadając akcji jednolity charakter. Świetnie odmalowany Barton jest
- zdaniem K. Tillotson – nie tylko typowym przedstawicielem
robotnika bojowego, czartysty, ale jednocześnie przykładem starego
motywu literackiego: człowieka, w którym dobroć zamienia się w
nienawiść, altruizm altruizm w mizantropię”. Jak pisze dalej Dobrzycka,
„drugim
elementem stanowiącym spójnię wewnętrzną utworu to życie miasta
Manchester w gorących latach czterdziestych, bardzo ważny czynnik w
kształtowaniu się losów i ideologii bohatera”. I dodaje:
„Słuszne jest zdanie Tillotson, że pewna drobiazgowość
opisów ulic, wnętrz, która dziś nuży czasem czytelnika, była
niezbędna w połowie XIX wieku, kiedy okręgi przemysłowe były dla
rzesz publiczności z południa, ze wsi, krainą egzotyczną, zupełnie
nieznaną i każdy szczegół ze środowiska fabrycznego musiał być
jasno przedstawiony, aby był zrozumiany”.
(1). Grzegorz Sinko, od rozpoczęcia kariery naukowej w
1947 roku, opublikował ponad 450 artykułów krytycznych, esejów,
przekładów i recenzji.
(2). Rocznik Literacki - periodyk
poświęcony twórczości literackiej, wydawany w Warszawie w latach
1933-1939, wznowiony w 1956 roku. Zawiera m.in. przegląd wydarzeń życia
literackiego w Polsce, a także bibliografię i omówienia pozycji
polskiej literatury pięknej oraz przekładów, pamiętnikarstwa,
eseistyki, epistolografii, biografistyki, krytyki literackiej, nauki
o literaturze, teatraliów, folklorystyki itp.
(3) - Centralny Zarząd Księgarstwa - organ zarządzania branżą księgarską w początkowym okresie PRL (do 1958 roku).
(4). Irena Dobrzycka (1909- 2007) –
anglistka, literaturoznawczyni, profesor literatury angielskiej na
Uniwersytecie Warszawskim.