wtorek, 26 kwietnia 2016

"The Moorland Cottage" przetłumaczony jako "Dom na wrzosowisku"

 
Poszerza się krąg książek Elizabeth Gaskell przetłumaczonych na język polski. Choć w zapowiedziach wydawnictwa C&T  nie pojawiało się nazwisko tej angielskiej pisarki, na rynku księgarskim znienacka ukazuje się książka "Dom na wrzosowisku", która jak wynika z treści jest przekładem powieści Gaskell "The Moorland Cottage". Warto przypomnieć, że C&T opublikowało dotąd trzy książki z utworami tej wiktoriańskiej autorki, o czym już pisałam na blogu czyli "Niesamowite historie", "Panna Lois od czarów", a także "Kuzynka Phillis".

Powieść Elizabeth Gaskell "The Moorland Cottage" została opublikowana w 1850 roku w specjalnej edycji na święta Bożego Narodzenia. Jak wyjaśnia Jenny Uglow, istniał spór pomiędzy wydawcą a pisarką jeśli chodzi o tytuł tego utworu. Gaskell chciała nadać tej powiastce tytuł "Rosemary", a Chapman postulował "The Fagot". Inna propozycja pisarki to "December Days" (Grudniowe dni). Ostatecznie zdecydowała się na wspomniane "The Moorland Cottage"(*). To historia miłości i, jak niektórzy uważają, poprzedziła ona "Młyn nad Flossą" George'a Eliota. Przedstawia walkę kobiety o silnych poglądach rozdartej między marzeniami a obowiązkiem wobec rodziny.

Po śmierci wikarego w miasteczku Combehurst wdowa po nim, pani Browne, sama wychowuje dwoje dzieci w domu na wrzosowisku. Maggie i Edward to rodzeństwo różnego temperamentu. Maggie wydaje się podporządkowana bratu we wszelkich kwestiach. A on maksymalnie wykorzystuje ten układ. Kilka lat później, gdy oboje są już dorośli, Maggie staje przed dylematem: ocalić brata od więzienia, a tym samym zerwać z narzeczonym w zamian za zatuszowanie malwersacji Edwarda. 
I wybór, którego młoda kobieta dokonuje, wprawi wszystkich w zdumienie...

Powieść przetłumaczyła Violetta Dobosz. Premiera: 6 maja 2016.


(*) - Jenny Uglow, Elizabeth Gaskell. A Habit of Stories. London: Faber and Faber 1999, s. 251-252.

Zdjęcie na dole to kadr z filmu "Powrót do Cranford", w którym wykorzystano wątek "The Moorland Cottage".

piątek, 8 stycznia 2016

Nekanda Trepka po raz wtóry o Gaskell w "Życiu" z 1887 roku

Wspomniany już w innym artykule Nekanda Trepka*1 (wł. Mścisław Edgar Nekanda-Trepka) zamieszczał swoje studium o powieściopisarstwie angielskim oraz recenzje w kilku czasopismach. Jednym z nich, obok "Kłosów" było "Życie: tygodnik literacko-naukowy poświęcony przeważnie sprawom literatury pięknej".  Czasopismo było redagowane i wydawane przez Teodora Paprockiego i ukazywało się w latach 1887-1891 w Warszawie. Jego redaktorem byl także Zenon Przesmycki "Miriam", który później był redaktorem Życia" krakowskiego.

Trepka nadesłał do tego czasopisma kilka odcinków swojego studium (opatrzonego na końcu inicjałami "E.N.T.) i w jednym z nich zamieścił wzmiankę o Elizabeth Gaskell. Zamieszczony tekst jest skróconą do mininum wersją artykułu z "Kłosów", ale dla porządku warto go przywołać.

"Powieść w Anglii i powieściopisarze angielscy dni naszych
(ciąg dalszy)
Ze śmiercią G. Eliota zniknęła najznakomitsza powieściopisarka Anglii. Nie była ona jedyna kobietą powieściopisarką, jaką się kraj ten pochlubić może. Niedawna przeszłość pokazuje nam dwa świetne kobiece pióra: Elżbietę Gaskell i Karolinę Bronte [...]. 
Elżbieta Gaskell († 1863) napisała kilkanaście wybornych powieści, z których dwie "Marya Barton" i "North and South" liczone są do pereł powieściopisarstwa. Żyjąc pośród fabrycznej ludności północnej Anglii, opowiada ich cierpienie; i ta tendencya socyalna, pozbawiona sekciarskiego ducha, stanowi jej oryginalność. Ubóstwo, ciemnotę, nędzę, przesądy, uprzedzenia proletaryatu, tak same jak choroby, epidemie, pijaństwo i prostytucyę wplotła autorka bez systematu apriorycznego do jednej żałobnej symfonii. W pierwszej z tych dwóch powieści zebrała dopiero materyały do społecznej diagnozy; w drugiej wskazała nie ekonomiczne ale psychiczne środki zaradcze do pojednania dwóch warstw towarzyskich, wrogo przeciwko sobie stojących. Niema śladu u tej autorski płaczliwego sentymentalizmu; przez analizę i bezstronne ocenienie społecznych czynników dobro, światło i poświęcenie tyumfuje.  Po nad walką zażartą, której dramatyczne epizody opisane są z męzką energią, góruje wiara w zbawczą siłę pracy. Po odczytaniu "Północy i Południa" czytelnik czuje się pokrzepionym i uznając jako nieuniknioną konieczność istnienie zła społecznego, wie przynajmniej, że ma pod ręką zaradcze środki [...]"*2.


1. Nekanda Trepka, jak o nim pisze Wanda Krajewska, był socjologiem z wykształcenia, w 1887 roku z Paryża przeniósł się do Anglii. "Literaturę rozpatruje od strony jej funkcji społeczno-moralnej. W realistycznym nurcie powieści interesuje go przede wszystkim obraz społeczeństwa, a za najwartościowsze dzieła uważa te, które przedstawiają z pozytywistycznym optymizmem perspektywy poprawy bytu". W innym miejscu Krajewska dodaje: "Ekonomista z wykształcenia, interesował się więcej sprawami społecznymi i politycznymi Anglii, a literaturę widział jako jeden z elementów życia społecznego". 
W: Wanda Krajewska, "Recepcja literatury angielskiej w Polsce w okresie modernizmu (1887-1918)Wrocław: Ossolineum, 1972, s. 18 i s. 34.

2. "Powieść w Anglii i powieściopisarze angielscy dni naszych", w: "Życietygodnik literacko-naukowy poświęcony przeważnie sprawom literatury pięknej". Warszawa 22 sierpnia (3 września) 1887 r., nr 36, s. 571.  Pisownia tekstu oryginalna. 

niedziela, 18 października 2015

Narcyza Żmichowska o Elizabeth Gaskell

Zastanawiałam się często,  jak przyjmowali utwory Elizabeth Gaskell polscy pisarze. Wspomniałam już wcześniej o recenzji powieści tej angielskiej pisarki opublikowanej przez zapomnianą dziś Walerię Marrene -Morzkowską. Tymczasem w jednym z listów bardzo znanej powieściopisarki, Narcyzy Żmichowskiej pojawiło się nazwisko autorki powieści "Mary Barton" i "Północ i Południe". Oto list skierowany do Izabeli Zbiegniewskiej (tu nazywanej Elli) z 1869 roku:

List Narcyzy Żmichowskiej do Elli

14 maja 1869 roku Dębowa Góra

"[..] Ale czemu ty, Ellinko angielskich powieści nie lubisz? […] ja za niemi przepadam – widzę w nich po większej części ogromne zrozumienie rzeczywistości człowieka – od jego fizyologii do moralnych i umysłowych usposobień - widzę nieprzebraną, niewyczerpaną kopalnią spostrzeżeń, lecz spostrzeżeń, zawsze nitką zdrowego sądu i prawa przeciągniętych – jeśli w nich gra namiętności jest wytłumaczoną, uwzględnioną niekiedy – nigdy tak jak we francuzkich nie jest podniesioną do ideału – stawioną jako pryncypium – zatwierdzona uchwała izby deputowanych, większością głosów przyjęta. Prócz tego, zajmuje mnie to życie pełne, jędrne, zdrowe, zdrowej i dzielnej narodowości, rzeźwi mię ta praca historyczna, która jak oliwa przesiąka nawet fantazyjne niby poza nią dla chwilowej zabawki tworzone efemerydy – a na koniec lubię owę prawdziwość tak podobną do prawdy, że omylićby się można. […] a życie robotników, ich bezrobocia, jakich wybornych mistrzowskich obrazów Miss Gaskell dostarczyły – Mary Barton – Margueritte Hall, zdaje mi się, że na francuzkie przetłumaczone, więc jeśli po angielsku jeszcze nie umiesz, powinnaś ich w tym języku dostać – prawda, że dawniej ja sama nie miałam wyobrażenia, ile to wdzięku i prostoty francuzkie tłumaczenie im ujmuje . [..]"

Źródło:
Listy Narcyzy Żmichowskiej do rodziny i przyjaciół, Kraków: Gebethner i Wolff, t. 2, 1885, s. 435.

Narcyza Żmichowska (1819-1876) - m.in. autorka "Poganki" (1846), jej powieści podejmowały tematykę społeczną, ukazywały bohaterów wytrwale dążących do wyznaczonego celu. Opracowała program kształcenia dziewcząt. Uważała, że wiedza potrzebna jest kobietom przede wszystkim po to, aby mogły podejmować w życiu świadome decyzje. Postulowała dwa programy kształcenia: jeden gospodarsko-praktyczny dla dziewcząt pragnących poświęcić się rodzinie i wychowaniu dzieci i drugi – naukowy dla uzdolnionych dziewcząt. Oba programy cechował nacisk na wyrobienie postawy narodowej i patriotycznej.  (wikipedia).

niedziela, 11 października 2015

O „Mary Barton” w polskiej prasie z 1956 roku

Jak była już o tym mowa, pierwsze i jedyne (jak dotąd) wydanie powieści Elizabeth Gaskell „Mary Barton” zostało opublikowane w 1956 roku, nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego. W tymże samym roku pojawiły się recenzje tej książki.

Grzegorz Sinko (1), profesor Uniwersytetu Warszawskiego specjalizujący się w historii literatury angielskiej był autorem recenzji opublikowanej w „Roczniku Literackim” (2).  Pochwalił przekład Krystyny Tarnawskiej, napisał o nim: „stanowi jeszcze jeden dowód jej wytrawnej umiejętności dostosowania się do rozmaitych stylów. Udało się jej doskonale zachować tok szarej prozy oryginału, rozwijającej się w długich, dygresyjnych zdaniach. Dobrze zrobiona jest XIX-wieczna staroświeckość troch inwersji, trochę form bardzo de l`époque.” Słowa uznania skierował także pod adresem Włodzimierza Lewika, który przetłumaczył „wiersze poetów czartystowskich, obficie cytowane przez panią Gaskell”.

Druga recenzja ukazała się w czasopiśmie "Książka dla Ciebie" (rok 1956 nr 11, s. 18-19), zawierającym recenzje nowo wydawanych książek oraz tłumaczenia, a wydawanym przez Centralny Zarząd Księgarstwa (3). Autorem artykułu pt. "Nowy kłopot z klasykiem" był Krzysztof Zarzecki - tłumacz literatury pięknej z języka angielskiego.
Na wstępie wyraził on opinię, że autorka "Mary Barton" nigdy nie należała do pierwszoplanowych klasyków prozy angielskiej, jednak uznał, że twórczość tej pisarki zasługuje na tłumaczenie. Najwyżej ocenił  powieść "Cranford". Jak zaznaczył, "z mrs. Gaskell jest ta bieda, że utwory jej dzielą się zupełnie wyraźnie na dwie odrębne kategorie. Pierwsza, do której zalicza się właśnie wydana w roku 1848 "Mary Barton"  zasłużyła sobie na pochlebne wzmianki w historii literatury swoim nowatorstwem tematycznym".
Dodał, że "pani Gaskell pierwsza w w literaturze angielskiej pokusiła się (..) o szerokie odmalowanie robotników przemysłowych i ich konfliktu z fabrykantami. (..) Akcja tej powieści rozgrywa się w fabrycznym Manchesterze w burzliwych latach czterdziestych, latach pierwszego zorganizowanego ruchu robotniczego, tzw. czartystów. Dowód niemałej odwagi i niezależności umysłu złożyła Mrs. Gaskell już samym wyborem robotników na bohaterów swej powieści i sympatią, jaką ich obdarza. Jeszcze większą śmiałością było na wskroś realistyczne zobrazowanie warunków, w jakich ci ludzie naprawdę żyją, a nade wszystko próba zrozumienia i bezstronnego przedstawienia ideologii i działalności pierwszych związków zawodowych".
Autor recenzji zauważył jednak, że autorka "Mary Barton" nie była osobą społecznie radykalną, ale żywiła nadzieję, że "ukazując krzywdę robotników, która popycha ich do rozpaczliwych aktów indywidualnego terroru, zdoła wzruszyć fabrykantów i skłonić ich do ustępstw. Stąd zakończenie zalecające ewangeliczną zgodę pomiędzy pracodawcami i pracownikami, opartą na wzajemnym przebaczeniu i kompromisie",
Zarzecki, zarzucając jednocześnie Gaskell braki artystyczne, z ironią pisze o działalności społecznej autorki "Mary Barton": "filantropijne wędrówki po norach manchesterskiej nędzy, które należały do obowiązków bogobojnej małżonki pastora wystarczyły, żeby odmalować wiernie materialne warunki i problemy życiowe proletariatu, nie przyniosły natomiast obserwacji dość wnikliwych, ażeby mogły z nich powstać żywe, psychologicznie prawdziwe postacie ludzkie.".  Przypomnijmy jednak, że "Mary Barton" była to debiutancka powieść Gaskell, a do pisarstwa namówił ją mąż po tym, jak straciła dziecko. Autor recenzji stwierdza jednak dalej, że i w tej powieści widać znamiona przyszłego talentu Elizabeth Gaskell." Jego zdaniem, "zapowiada go szczególnie środkowa część książki, w której akcja rusza z kopyta i staje się niemal sensacyjna, nie pozbawiona dramatycznych konfliktów i dobrych scen. Niektóre partie są wcale ciekawe, przypominają nieco Dickensa i nawet nie tak bardzo mu ustępują".  Zarzecki skrytykował zbyt łatwe zakończenie powieści, raził go "szczęśliwy koniec okrutnych niedoli, jakie spadają na bohaterów, nieoczekiwane nawrócenia, uporczywy schemat kary dla grzeszników, a nagrody dla sprawiedliwych".  Takie rozwiązania fabuły pojawiają się jednak również w twórczości Karola Dickensa.
Przy okazji recenzent wyraża pochlebne zdania na temat innej powieści Gaskell tj. "Cranford", Jak zauważa, "tu Mrs. Gaskell okazuje się twórczynią całej galerii świetnych portretów, szczególnie kobiecych; miejsce ckliwego sentymentalizmu i patosu "Mary Barton" zajmuje subtelna satyra, pełna  cienkiej ironii i delikatnego humoru; zamiast melodramatycznej akcji o nieprawdziwym rozwiązaniu mamy tu wnikliwy obraz życia w małym miasteczku angielskim". Wynika to z tego, zdaniem krytyka, że w tej powieści "Mrs. Gaskell przedstawia życie klasy średniej, którą doskonale znała, bo było to jej własne środowisko".

Trzecia wzmianka ukazała się w „Kwartalniku Neofilologicznym” (rok 1956 t. 3-5 s. 271-274), wiąże się ona z recenzją książki Kathleen Tillotson pt. „Novels of the Eighteen-Forties” (Oxford 1954). Tillotson zajęła się w swej rozprawie powieściami epoki wiktoriańskiej, skupiając się na jednym dziesięcioleciu, szczytowym w dziejach rozwoju powieści angielskiej, dekadzie, w której staje się ona dominującą formą literacką. Krytyce zostały poddane cztery powieści reprezentatywne dla lat 40., w tym obok dzieł Dickensa, Thackeraya i Bronte, także „Mary Barton” Gaskell.
Jak zauważyła Irena Dobrzycka (3), autorka omówienia tej publikacji opublikowanej w "Kwartalniku Neofilologicznym": „podstawową tezą (..) całego dzieła jest twierdzenie, że powieści lat czterdziestych wykazują wielką troskę o jednolitość, zwartość kompozycyjną utworu („unity"), tak pod względem ideologicznym, jak i formalnym (,,...zarówno w powieściach opisanych, jak i w krytyce tego okresu ważną rolę odgrywała kwestia „jedności.”).  Odnosząc się do powieści Gaskell, stwierdziła: „Mary Barton zawdzięcza zwartość kompozycji dwom przede wszystkim elementom. W pierwszym rzędzie znakomitej kreacji Johna Bartona, który wbrew tytułowi powieści jest właściwym jej bohaterem, dominuje w niej, nadając akcji jednolity charakter. Świetnie odmalowany Barton jest - zdaniem K. Tillotson – nie tylko typowym przedstawicielem robotnika bojowego, czartysty, ale jednocześnie przykładem starego motywu literackiego: człowieka, w którym dobroć zamienia się w nienawiść, altruizm altruizm w mizantropię”. Jak pisze dalej Dobrzycka, „drugim elementem stanowiącym spójnię wewnętrzną utworu to życie miasta Manchester w gorących latach czterdziestych, bardzo ważny czynnik w kształtowaniu się losów i ideologii bohatera”. I dodaje: „Słuszne jest zdanie Tillotson, że pewna drobiazgowość opisów ulic, wnętrz, która dziś nuży czasem czytelnika, była niezbędna w połowie XIX wieku, kiedy okręgi przemysłowe były dla rzesz publiczności z południa, ze wsi, krainą egzotyczną, zupełnie nieznaną i każdy szczegół ze środowiska fabrycznego musiał być jasno przedstawiony, aby był zrozumiany”.


(1). Grzegorz Sinko, od rozpoczęcia kariery naukowej w 1947 roku, opublikował ponad 450 artykułów krytycznych, esejów, przekładów i recenzji.
(2). Rocznik Literacki - periodyk poświęcony twórczości literackiej, wydawany w Warszawie w latach 1933-1939, wznowiony w 1956 roku. Zawiera m.in. przegląd wydarzeń życia literackiego w Polsce, a także bibliografię i omówienia pozycji polskiej literatury pięknej oraz przekładów, pamiętnikarstwa, eseistyki, epistolografii, biografistyki, krytyki literackiej, nauki o literaturze, teatraliów, folklorystyki itp.
(3) - Centralny Zarząd Księgarstwa - organ zarządzania branżą księgarską w początkowym okresie PRL (do 1958 roku).
(4). Irena Dobrzycka (1909- 2007) – anglistka, literaturoznawczyni, profesor literatury angielskiej na Uniwersytecie Warszawskim.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...