sobota, 26 września 2015

Recenzja twórczości Gaskell w "Kłosach" z 1883 roku


        W jednym z czołowych pism kulturalnych Polski drugiej połowy XIX wieku,  ilustrowanym czasopiśmie  tygodniowym  "Kłosy", poświęconym literaturze, nauce i sztuce, wydawanym w Warszawie w latach 1865–1890 przez Franciszka Lewentala, ukazał się w lutym 1883 roku artykuł poświęcony twórczości Elizabeth Gaskell. Autor podpisany jako Nekanda (był nim dr Mścisław Edgar Trepka) omówił powieści: "Marya Barton", "Północ i Południe" i "Ruth", wspomniał także o innych utworach pani Gaskell: "Cranford", "Lady Ludlow" oraz "Kuzynka Philis". Artykuł był jednym z serii tekstów publikowanych na przestrzeni kilku lat pt. "Powieść w Anglii. Studyum literackie".

        Mścisław Edgar Trepka wysoko ocenił pisarstwo Elizabeth Gaskell, powieści „Mary Barton” i „Północ i Południe” nazwał arcydziełami. O pierwszym utworze powiedział, że to „obrazy pochwycone na uczynku, drgające życiem”, drugi uznał za „utwór doskonalszy”, jak stwierdził „przeciwieństwo dwóch Anglii oddane zostało przez panią Gaskell w sposób mistrzowski”, a „walka robotników z chlebodawcami, uosobionymi w energicznym i szorstkim p. Thorntonie, przejmuje dreszczem”. Bohaterkę tej powieści tak opisał: „promieniem słonecznym, co nagromadzoną mgłę rozwiewa, staje się urocza Małgorzata Hale, córka pastora, która z razu odpychała ze wstrętem miłość szorstkiego p. Thorntona, ale następnie, poznawszy siłę żelazną tego charakteru i niezwalczoną logikę tego umysłu, ślubuje mu wiarę i miłość. Ta delikatna i wyrafinowana kobieta staje się aniołem opiekuńczym fabrycznego grodu i wpływa na podniesienie jego moralności, oświaty i dobrobytu”. Nawiązując do zakończenia dzieła Gaskell, Nekanda stwierdził: „Po przeczytaniu tej powieści, człowiek rozumny czuje się pokrzepionym, i uznając jako nieuniknione istnienie zła, jest przynajmniéj w stanie znaléźć na nie zaradcze, łagodzące środki”. Inna powieść Elizabeth Gaskell „Ruth”, to jego zdaniem  „smutna powieść, skropiona łzami, hymn na cześć rezygnacyi, skruchy i miłosierdzia”.
         W podsumowaniu twórczości angielskiej pisarki autor uznał: „Najbardziej nas w jéj obrazach ze świata przemysłowego uderza umiarkowanie, brak efektownych deklamacyi, jednem słowem, ten zdrowy rozsądek, który nie wielu pisarzy, dotykających społecznych problematów, zachować jest w stanie”.

1. Mścisław Edgar Trepka (ur. w 1839 roku), był uczestnikiem powstania styczniowego, walczył w oddziałach Taczanowskiego. Po upadku powstania wyjechał do Szkocji, gdzie w Edynburgu wykładał na uniwersytecie. Stąd jego znajomość Anglii i angielskiej literatury. W 1895 roku została wydana jego książka „Anglia i Anglicy. Studya”. Był ekonomistą, opublikował także „Rzecz o socyalizmie” w dwóch tomach, a także „Studya ekonomiczne”. Artykuły publikowane w "Kłosach" podpisywał pseudonimem: Nekanda.

Poniżej fragment artykułu poświęcony Elizabeth Gaskell, opublikowany w czasopiśmie "Kłosy" w 1883 roku.
  
"POWIEŚĆ W ANGLII
STUDYUM LITERACKIE
Przez Nekandę
VII

Elżbieta Gaskell [...]

Z wyjątkiem może sztuk plastycznych, w których Anglicy stawiają dopiéro pierwsze kroki, niéma oddziału i rodzaju działalności ludzkiej, w któréjby nie tylko nie zabłysnęli oryginalnością, ale i nie okazali potęgi. Nad wszystkiemi jednak góruje przemysł fabryczny. Stanowi on cechę charakterystyczną angielskiego społeczeństwa, i znalazł naturalnie swój odblask w piśmiennictwie. W téj jego gałęzi, która jest przedmiotem naszego przeglądu, przemysł fabryczny rozpatrywany jest naturalnie nie z technicznéj ani z ekonomicznéj swojéj strony, ale z socyalnéj. Stosunki, jakie wyrodził on pomiędzy klasami społeczeństwa, pomiędzy robotnikami a chlebodawcami, natchnęły wielu angielskich powieściopisarzy i zrodziły niejeden utwór, którego znaczenie jest większe, aniżeli czysto belletrystyczne. 
W rzędzie tych powieściopisarzy najznakomitsze miejsce zajmuje kobieta, pani Elżbieta Gaskell. Była ona żoną pastora w Manchesteru, i miłosierne obowiązki zbliżyły ją do klasy robotniczéj. Nie byłaby może nigdy jéj przyszła myśl chwycenia za pióro, gdyby, po stracie ukochanego dziecka, czarna melancholia, w którą popadła, nie znalazła za poradą doktora ulgi w zajęciu umysłowem. Tak powstała Marya Barton, ta powieść, która wywarła wśród społeczeństwa angielskiego piorunujące wrażenie. Pani G. napisała w epoce pomiędzy 1849 r. a 1865 (rokiem swej śmierci), kilkanaście powieściowych utworów, z których piérwszy, Marya Barton, i drugi, napisany na tém samem tlé, North and South, są jéj arcydziełami. Społeczne i literackie ich znaczenie jest wielkie.
W Maryi Barton pani Gaskell opowiada cierpienia klasy roboczej, pracującej w fabrykach; nie można tam znaleźć najmniejszego śladu czczéj deklamacyi i systematu apriorystycznego: obrazy pochwycone na uczynku, drgające życiem, snują się przed oczyma widza, niby mary cmentarne. Nie znamy smutniejszéj, boleśniejszéj epopei nad tę historyą klasy roboczéj. Ubóztwo, ciemnota, przesądy, uprzedzenia, idee fałszywe z jednej strony, a z drugiéj choroby,  epidemie, skrofuły (1), anemia, pijaństwo, prostytucya - co za żałobna symfonia ! Jako nuta psychologiczna, gniew, oburzenie, zaciętość proletaryatu, jego gorycz, jego zawiść nieprzejednana względem bogatych i dostatnich, a w pośród szerokich kół tych zamożnych – obojętność, apatya, nieświadomość aspiracyi, jakie tętnią w dole. Dwie klasy społeczne, w ciągłéj i bezpośredniéj zależności jedna od drugiej, nie tylko że się nie zbliżają do siebie i nie starają się porozumiéć, ale wznoszą między sobą niezwalczone przeszkody. Jako postulat moralny, który z téj anormalnej sytuacyi wypływa, jest upadek moralności, rozprzężenie obyczajów i rozbrat społeczny.
Niéma w powieści pani Gaskell bohaterów; jedna smętna nuta, jedna żałobna osłona rozciąga się nad tym światem roboczym. Jest to, jak powiedział ktoś słusznie, ożywiona statystyka nędzy. Jak w tkaninie dalekiego wschodu, ze wszystkich kolorów jaskrawych wyradza się harmonijny koloryt, tak z tego aglomeratu analitycznych szczegółów staje przed oczyma ducha jasny, dokładny obraz niższych warstw społecznych Anglii. Autor francuzki wyciągnąłby z takiego studyum ogólno-ludzkie teorye i wywołałby protestacye gorączkowe; pisarz angielski z objektywnym spokojem ogranicza się do skreślenia obrazu, o ile można dokładnego, w przekonaniu, że dość jest zebrać materyały bez syntetycznego ich uporządkowania, i że praktyczne rezultaty wyciągnie z nich każdy, kto patrzéć, kto sądzić, kto działać umié. Nie jest to szereg perypetyi, wypadków, zawiklań i intryg, ale po prostu szereg obrazów. Żadnéj obłudnéj maski na konwencyonalnych postaciach; prawda surowa, język szorstki, często grubijański, gdy jest na ustach smutnych bohaterów tego podziemnego świata.
Powieść wywołała, jak powiedzieliśmy wyżéj, potężne wrażenie w Anglii. Widocznie było to dopiéro zebranie materyałów do obrazu dodatniego. Ta rzewna nuta sympatyi do sponiewieranych i upośledzonych, która drgała w Maryi Barton, powinna była skrystalizować się w innéj, dodatniéj pracy, gdzie, obok wyjaśnienia złych stron. obnażenia ran, mieliśmy prawo spodziewać się wskazania środków zaradczych, nie z ekonomicznych może, ale przynajmniéj psychicznych. Zadaniu temu odpowiedziała druga powieść pani Gaskell, p. t.: Północ i Południe.
Pod wszystkiemi względami jest to utwór doskonalszy. Obok tendencyi socyalnéj, która stanowi oryginalność talentu autorki, znajdujemy tu charakterystykę osób i kraju. Południowa Anglia staje tu w dosadném przeciwieństwie z północną. Na południu panuje jeszcze arystokracya i duchowieństwo; wielka własność nadaje wyższym klasom społeczeństwa przewagę towarzyską; wykształcenie umysłowe, związki codzienne ze stałym lądem, elegancya, wyrafinowany smak, wpływ sztuk pięknych, duch parlamentarnych przywilejów: oto cechy wybitne staréj typowej Anglii Normanów. Saxońska północ za to pozbawiona jest powabu i wdzięku w zimnym, surowym i mglistym jéj klimacie wzniosły się gęste miasta fabryczne, gdzie jak w mrowisku bez przerwy pracuje Cyklopowa ludność. Nieposkromiona, surowa, energiczna demokracya, homínes novi, zaprzęgli się do pracy, do życiowego boju i przeciwieństwo pomiędzy dwiema warstwami społecznymi jest tu jawne, nieosłonione żadnemi formami łagodnemi i obyczajowemi, żadną miękkością i i żadnym idealizmem. Religia nawet rozpadła się na nieskończoną ilość sekt, i każdy z tych zaciętych pracowników, jeżeli uważa za właściwe należeć do jakiego stowarzyszenia religijnego, wybiera sobie to, które opiniom jego jest najodpowiedniejsze.  
        To przeciwieństwo dwóch Anglii oddane zostało przez panią Gaskell w sposób mistrzowski. Jako węzeł powieściowy, dwa te światy zbliżający do siebie, wybrała rodzinę arystokratycznego pastora Hale,  który opuszcza wykwintną rezydencyą w Hampshire i przenosi się do demokratycznego fabrycznego miasta Miltonu na północy. Nigdy świat roboczy nie był odmalowany w dosadniejszych rysach, jak na stronicach téj powieści. Są tam sceny epiczne. Walka robotników z chlebodawcami, uosobionymi w energicznym i szorstkim p. Thorntonie, przejmuje dreszczem. Bunt robotników, bezrobocie, zawieszenie pracy, oblężenie fabryki i dzikie wybryki rozpasanéj tłuszczy, są zrozumiałe dla każdego, kto czyta analizę psychologiczną pani Gaskell. Twarda i nieugięta natura p. Thorntona, zamiast złamać ducha oporu tych wyzwolonych Spartakusów trzęsących swemi kajdanami, podsyca ich tylko i podżega. Braknie tym żywiołom poswarzonym moralnego węzła, braknie serdecznego ciepła, któreby im natychmiastową ulgę przyniosło i na gruntowną zmianę ich losu wpłynęło. Tym promieniem słonecznym, co nagromadzoną mgłę rozwiewa, staje się urocza Małgorzata Hale, córka pastora, która z razu odpychała ze wstrętem miłość szorstkiego p. Thorntona, ale następnie, poznawszy siłę żelazną tego charakteru i niezwalczoną logikę tego umysłu, ślubuje mu wiarę i miłość. Ta delikatna i wyrafinowana kobieta staje się aniołem opiekuńczym fabrycznego grodu i wpływa na podniesienie
jego moralności, oświaty i dobrobytu.
Bez wahania zaliczamy North and South do najznakomitszych powieściowych utworów współczesnego piśmiennictwa. Niéma tam śladu płaczliwego, chorobliwego sentymentalizmu; przez analizę i rozumne ocenienie społecznych czynników, dobro, poświęcenie, światło tryumfuje. Ponad walką zażartą, której dramatyczne epizody opisane są z energią, nie zdradzającą kobiecego pióra, góruje wiara w zbawczą siłę pracy. Po przeczytaniu tej powieści, człowiek rozumny czuje się pokrzepionym, i uznając jako nieuniknione istnienie zła, jest przynajmniéj w stanie znaléźć na nie zaradcze, łagodzące środki.
Mieliśmy już sposobność oddać hołd męzkiéj sile i energii, z jaką pani Gaskell umiała spojrzéć oko w oko kwestyi robotniczéj. Jest w tém jej istotna oryginalność i jéj piętno literackie. Ale nie brakło jej innych zalet, nie brakło innych strun jéj lutni. Znajdujemy w jéj powieściowej spuściźnie tkliwą i delikatną idylę,  Kuzynkę Philis, obraz humorystyczny z małomiejskiego życia  p. t. Cranford, oraz Lady Ludlow, szkic damy ze staro-szlacheckiego świata, która powoli wyrzeka się swych uprzedzeń i przesądów i staje się filantropką postępową. Ale wyżéj ponad te nowele stawiamy jednę z piérwszych jéj powieści, Ruth. Jest to smutna powieść, skropiona łzami, hymn na cześć rezygnacyi, skruchy i miłosierdzia. Faryzeuszowstwo, tak głęboko zakorzenione w społeczeństwie angielskiem, okiełznanem przez surowy cant, jest tu napiętnowane gorącém żelazem. Bradstaw, cnotliwy i używający ogólnego szacunku filistyn, może być uważany za klasyczny typ obłudy i nieprzebłaganéj surowości dla każdego przekroczenia moralnego.  Sposób niegodziwy, w jaki się on pastwi nie tylko nad biedną pokutnicą Ruth, ale i nad miłosiernym pastorem Bensonem, który jéj dawny grzech litościwie ukrywał i odrodzenie moralne ułatwił, wycisnął łzy z oczu dwóch pokoleń i na zawsze typowym zostanie.
Rola pani Gaskell w powieściowéj literaturze angielskiej  wybitna. Dość jest powiedziéć, że są, co ją porównywują z Georgem Eliotem. Nie sądzimy, żeby się ten sąd optymistyczny mógł utrzymać, ale w każdym razie pokazuje, że pisarka to pierwszorzędna. Najbardziej nas w jéj obrazach ze świata przemysłowego uderza umiarkowanie, brak efektownych deklamacyi, jednem słowem, ten zdrowy rozsądek, który nie wielu pisarzy, dotykających społecznych problematów, zachować jest w stanie. Zazwyczaj mając na oku przeprowadzenie jakiéj reformy, wytrzebienie zła zakorzenionego, pisarze wpadają w przesadę, i zamiast znaleźć lekarstwo na chorobę, postępują raczéj jak szarlatani, chwaląc proszki ze swéj własnéj apteki. Nie paradoxa, ale axiomata, mające pozór ogólników, posuwają nas daléj na drodze postępu. [...]" (2)


(1)Skrofuły – gruźlica węzłów chłonnych, obecnie rzadko spotykana.
(2). Powieść w Anglii. Studyum Literackie, przez Nekandę w: "Kłosy. Czasopismo ilustrowane tygodniowe"Warszawa 10 (22) lutego 1883 r., nr 291, s. 115-116.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...