piątek, 21 sierpnia 2015

Gazeta Codzienna w 1860 roku wspomina o przekładzie "Ledi Ledlou"

Kilka miesięcy temu pisałam o wydanym w 1861 roku w Petersburgu tłumaczeniu powieści Elizabeth Gaskell "Ledi Ledlou" (oryg. "My Lady Ludlow"). O tym więcej tutaj. 

Tymczasem w jednym z numerów "Gazety Codziennej" wydawanej w Warszawie (w latach 1831-1861) znalazła się wzmianka o tym powstającym właśnie przekładzie.
Autor wzmianki, podobnie jak sam tłumacz i wydawca, uważali prawdopodobnie, że to powieść Karola Dickensa. Jest to nie tylko zapowiedź wydania, ale równocześnie mała recenzja. Petersburski korespondent musiał być jednym z pierwszych czytelników powstającego przekładu. Oto tekst zamieszczony w numerze 90 z 3 kwietnia 1860 roku:


"Piszą nam z Petersburga: d. 21 Marca.
Tłumaczy się w Petersburgu z "Household Words" Dikensa, powieść pod tytułem: ledi Ledlou. Powiastka ta w niewielkich ramkach przedstawia bardzo żywy obrazek pewnej klassy społeczeństwa i pewnych przekonań z epoki przedpięćdziesięcioletniej. Obok wartości artystycznej ma ona i znaczenie utylitarne: gdyż jej typy i rysy nie wszędzie i nie zupełnie wygasły. Jak wszystkie prawie angielskie, powiastka z samych drobnych szczegółów codziennego domowego życia, układa taką skończoną całość, takie wyraziste charaktery, takie wydatne pojęcia, jakich w romansach szkoły francuzkiej (ubiegającej się, niby o śmiałe kreślenie wyskakujących indywidualności) napróżnobyśmy szukali. Treść tej powieści może mieć dla nas nawet współczesny interes. Główną w niej postacią jest stara hrabina: pobożna, cnotliwa, dobroczynna, słowem osoba nader sympatyczna. Ma ona wprawdzie parę swoich małych widzimisię, lecz któż jest bez ale; i czyje ale jest takie niewinne jak jej; z jednej strony naprzykład jest ona przekonana, że: zapach zasychających w jesieni liści truskawek, może czuć tylko człowiek pochodzący ze szlachetnej krwi; z drugiej zaś strony boi się  jak morowej zarazy ludzi z gminu umiejących czytać i pisać. Ponieważ co do tych kwestji u nas zdania są podzielone, nieźle więc będzie kiedy ta powieść zostanie przetłumaczona, i kiedy przyjaciele zacnej ledi zyskują kilka nowych silnych argumentów do ostatecznego pobicia swoich przeciwników, niewierzących w dziedziczny delikatny węch".*

Gazeta Codzienna, rok 1860, nr 90 z 22 III/8 IV 1860, s. 2.  

* Pisownia oryginalna.

Warto dodać, że z kolei w warszawskiej "Gazecie Polskiej" z 1862 roku (nr 131, 11 czerwca 1862)) w dziale: "Wiadomości księgarskie" jest wzmianka o tym, że pośród innych dzieł książkę "Ledi Ledlou" Dikkensa (sic!) można nabyć za 60 kopiejek w księgarniach Gebethnera i Wolffa w Warszawie, Zawadzkiego w Wilnie,  Idzikowskiego w Kijowie, Zaharewicza w Mohylewie, Walickiego w Mińsku, Gabryłowicza w Kownie i Goldfarba w Berdyczowie.

Aktualizacja:
Również na s. 7 "Katalogu dzieł nakładowych (lub w większej ilości nabytych) Księgarni, Składu Nut, Organów i Fortepianów Gebethnera i Wolffa w Warszawie", wydanym w 1870 roku jest wymieniona "Ledi Ledlou"  Gaskell, ponownie przypisana Dickensowi.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...