niedziela, 8 marca 2009

Dojrzewające bohaterki powieści Elizabeth Gaskell cz. 4

CRANFORD

Zanim przyjrzymy się „Ruth”, zajmiemy się bardzo różniącą się od „Mary Barton” powieścią „Cranford”. Podczas gdy "Mary Barton" opowiada o walce ubogich ludzi o przetrwanie w zmieniającym się społeczeństwie, które potrzebuje ich tylko jako pracowników, a zamyka oczy na ich cierpienie, powieść „Cranford” jest skoncentrowana na zmaganiach się żyjącego tradycyjnie społeczeństwa ze zmianami społecznymi przynoszonymi przez industrializację.

W „Cranford” główne bohaterki dojrzewają i zmieniają się razem: młoda kobieta Mary Smith i jej starsza przyjaciółka Matylda Jenkyns. Przyjaźń tych dwóch kobiet symbolizuje związek nowej Anglii ze starymi wiktoriańskimi wartościami.

To oczywiste, że industrializacja powodowała, że trudno było żyć jak dawniej, zwłaszcza jeśli chodzi o przestrzeganie „dobrych manier”, które stanowią ważny element w życiu kobiet i mężczyzn w Cranford”. Jednak przekonujemy się na końcu, że to możliwe, żeby stare koegzystowało z nowym, podobnie jak Mary Smith łączy wartości i zalety starej generacji ze swoim pochodzeniem z Drumble.

Pierwotnie powieść “Cranford” była opublikowana w 8 częściach w czasopiśmie Dickensa „Household Words”. Pierwszy odcinek ukazał się w 1851 r. następne w 1852 , a ostatnie w 1853 r. Jak sugeruje Peter Keating w swoim wstępie do wydania Penguina, opóźnienie publikacji było spowodowane pisaniem przez Gaskell powieści „Ruth”, wydanej w 1853 r. „Cranford” jest inne niż pozostałe powieści Elizabeth Gaskell, ponieważ opisuje małą angielską wieś i zajmuje się w większym stopniu wypadkami dnia codziennego, głównie w życiu starszych pań, a nie wielkim społecznym problemem, który stanowi zagrożenie dla życia i bezpieczeństwa bohaterów.

Narratorem jest Mary Smith. Autorka nie podaje zbyt dużo informacji na jej temat, poza tym, że kiedyś mieszkała w Cranford, a potem przeniosła się do dużego miasta – Drumle z ojcem, który prowadzi interesy. W rzeczywistości tak mało wiemy o Mary, że jej imię pada dopiero w dalszej części powieści. Mary straciła matkę, choć nie wiemy w jaki sposób i kiedy, być może dlatego ona chętnie powraca do Cranford, które przynosi jej pociechę. Mary spędza czas w Cranford, gdy jej ojciec jest zajęty, a on jest zadowolony, zostawiając córkę na wsi z jej starymi znajomymi. Kiedy Mary przebywa w Cranford, mieszka głównie z Panną Matty Jenkyns, córką byłego rektora i ta przyjaźń między starą panną i młodą kobietą daje efekt spojrzenia z perspektywy ich wieku, na postawy i postaci.

Dowiadujemy się od Mary, że miasto znajduje się pod panowaniem kobiet: „cokolwiek dzieje się z panami – tu ich nie ma”. Społeczeństwo jest wysoko zorganizowane: są reguły dobrych manier i rytuały, które muszą być przestrzegane, jest „kodeks postępowania” i każdy ma rozwinięte przekonanie - co wypada, a czego robić nie wypada.

Mary zapewnia unikalny punkt widzenia kogoś, kto nie jest obcym w mieście, a jednak jest na tyle daleki od cranfordzkiego dnia codziennego, że może o nim swobodnie opowiadać. Ona opowiada nam o samym mieście i o życiu kobiet, włączając w to relacje o różnych dziwactwach i takich pomysłach, jak ściganie się z promieniami słońca w przykrywaniu dywanu gazetą, żeby nie wyblakł.
Panna Matty Jenkyns jest wspomniana jako osoba, u której Mary Smith zamieszkuje w czasie swoich wizyt w Cranford. Aby lepiej zrozumieć charakter panny Matty, warto przyjrzeć się jej siostrze, Deborze. Mary mówi o niej: „Miss Jenkyns… wyglądała na kobietę o silnym charakterze, chociaż z pogardą odrzuciłaby nowoczesny wygląd, że kobiety są równe mężczyznom. Równe, doprawdy! Wiedziała dobrze, że ich przewyższają”. Panna Jenkyns jest kobietą, która ma własny pogląd na wszystko i przekazuje go innym. Deborah Jenkyns jest największą zwolenniczką kodeksu grzeczności – ma własne zasady dotyczące prawie wszystkiego i narzuca je młodszej, i bardziej podatnej na wpływy, siostrze, Pannie Matty.

Obserwując charakter panny Matty, Mary mówi: “Panna Matilda Jenkyns… pisywała przyjemne, życzliwe listy i czasami odważała się wypowiadać na jakiś temat własne zdanie, lecz potem zwykle opamiętywała się nagle i albo prosiła, żebym nie wspominała o tym, bo Debora sądzi na ten temat co innego, a ona przecież wie lepiej, albo dodawała post scriptum w tym sensie, że po napisaniu powyższego omawiała tę sprawę z Deborą i jest przekonana, że… (Tu następowało zazwyczaj odwołanie każdego sądu, zawartego w liście)”.

W rezultacie panna Matty nie robiła niczego, co by mogło być nie akceptowane przez jej siostrę. To podporządkowanie opinii siostry trwa dalej, po śmierci Debory, być może jest ono nawet większe, niż kiedy żyła. Dochodzi nawet do tego, że panna Matty powstrzymuje się przed poślubieniem starego dżentelmena, którego zawsze kochała, ponieważ „nie był na tyle dżentelmenem, aby mógł spodobać się pastorowi i pannie Jenkyns”. To niewyobrażalne dla Mary: przecież to nie ojciec panny Jenkyns miał poślubić ukochanego panny Matty, więc nie miał prawa wpływać tak drastycznie na jej decyzję.

W tym przypadku, niezależność i samodzielność natury Mary Smith rodem z Drumle, buntuje się przeciw myśli o wtrącaniu się kogokolwiek w jej osobiste i życiowe decyzje. Jednak związek panny Matty z Mary pomaga jej wyjść w jakimś stopniu z cienia Debory i w końcu pozwala, by jej służąca Marta miała „chłopaka” (na co Debora nigdy by nie pozwoliła) i spotykać się z mężczyzną, którego kocha.

Jeszcze jedna zabawna scenka - obiad panny Matty z jej dawną miłością, panem Holbrookiem pokazuje jasno zdolność młodości do przystosowania się, a wieku do oporu. Dylemat dotyczy groszku: czy pozostawić go nietkniętym, bo „na pewno spadałby między zębami widelca” czy pójść przykładem pana Holbrooka i jeść go z użyciem noża.

Mary nie jest przywiązana do tak ścisłych reguł zachowania, jak cranfordzkie damy i nie zawaha się przyjąć tego nowego sposobu jedzenia groszku. Jej starszym towarzyszkom „brakowało odwagi, by zrobić rzecz tak nie comme il faut i [..] groszek zszedł ze stołu niemal nie tknięty”. Po udanym obiedzie, pan Holbrook proponuje spacer, ale tylko Mary ośmiela się mu towarzyszyć i pozwolić, by jej sukienka stała się wilgotna i zabrudzona, a ostrożne starsze kobiety pozostają w domu.

Podczas pobytu w Cranford, młodość Mary Smith objawia się w okazjonalnych komentarzach albo działaniach, podobnych do tych powyżej, ale ona także dostosowuje się do towarzystwa starszych kobiet, w tym co dotyczy jej samej.

Na początku, kiedy Mary przyjeżdża świeżo z Drumle jest trochę krytyczna wobec cranfordzkich zwyczajów, ale stopniowo staje się bardziej tolerancyjna i nawet je akceptuje. Nawet przyznaje się do swojego dziwactwa zbierania sznurków i gumek. Jednak ten fragment zwierzeń następuje w połowie książki, gdy Mary odgrywa aktywniejszą rolę w akcji, pisząc sekretne listy do człowieka, który, jak podejrzewa, jest zaginionym bratem panny Matty, Peterem.

Mary może wziąć większy udział w zdarzeniach dopiero po śmierci Debory Jenkyns, kiedy mocno zorganizowane społeczeństwo Cranford nieco się rozluźnia. Do tego czasu jest traktowana bardziej jako dziecko niż dojrzała kobieta i pewnego wieczoru znajduje się na spotkaniu pań, gdzie przyniesiono jej trochę „literatury pod postacią paru pięknie oprawnych egzemplarzy przeglądu mody sprzed dziesięciu czy dwunastu lat… [bo] młodzież lubi oglądać obrazki”.

Być może w ich własny sposób starsze panny z miasteczka są zbiorową figurą matki dla Mary Smith i ona staje się dzieckiem tak wielu starszych panien. W czasie każdej relacji dziecko-rodzic dziecko uczy się wielu rzeczy od rodziców, ale ma własne doświadczenia, które kształtują jego charakter na coś podobnego i jednocześnie innego od rodziców. W ten sposób, Mary przyjmuje wiele ze zwyczajów kobiet z Cranford, ale łączy je ze zwyczajami z Drumle.

To nie jest jednobiegunowy proces - kiedy Mary uczy się od swoich tradycjonalistycznych, przybranych matek, one także zmieniają się dzięki jej obecności. Znowu jest to przykład panny Matty, który wyraźnie pokazuje różnicę, spowodowaną jej bliską przyjaźnią z Mary Smith.

Kiedy miejski i okręgowy bank pada, a panna Matty jest zrujnowana, godzi się z sytuacją, sprzedaje swoje własności i wynajmuje mały pokój. Mary nie chce o tym słyszeć i nie ustępuje, dopóki nie przyjdzie jej do głowy pomysł o podjęciu jakiejś pracy przez pannę Matty, żeby mogła zarabiać pieniądze. Kiedy decyzja o sprzedawaniu herbaty zostaje podjęta, panna Matty jest „wstrząśnięta, ale nie dlatego, żeby uważała to za zajęcie niegodne osoby z jej sfery, lecz po prostu nie dowierzała, że starczy jej sił na pracę w tej nowej dla niej roli”.

Wrodzona nieśmiałość panny Matty nie zmienia się, ale tym razem ona nie rozważa, co jej siostra o tym by myślała, ale pozwala się kierować troskliwym dążeniem oraz biznesowym wyczuciem Mary Smith, która przybywa z Drumle, aby pomóc podstarzałej kobiecie. Jednak panna Matty ma ostatnie słowo, ponieważ upewnia się, że inny handlarz herbatą w Cranford nie będzie zmartwiony, że ona także zamierza się tym zajmować.

W tej historii społeczności starszych panien jest podkreślone „tam i tu” dzięki pojawieniu się w miasteczku młodej kobiety czy mężczyzny w jakimkolwiek wieku, następuje stopniowe mieszanie się staromodnych wartości współdziałania z nowoczesnym akcentem na indywidualizm.

Kiedy Mary Smith przynosi własną wiedzę z Drumle do wiejskiego miasteczka uczy się zachowania według zasad dawnej wiktoriańskiej Anglii, tak więc staje się ucieleśnieniem obu tych wartości: kapitalistycznych i komunalistycznych (Rosenthal). To być może dlatego damy wypełniają obowiązki matki wobec Mary, podczas gdy ojciec jest oddzielony od córki, zbyt zajęty zdobywaniem pieniędzy. […] Nie oznacza to, że Mary jest świadoma zmian zachodzących w jej zachowaniu i zwyczajach, dalekich od Drumle i bliskich cranfordzkim obyczajom.

Tłumaczenie: Gosia
Fragmenty powieści w tłumaczeniu Aldony Szpakowskiej, z jedynego wydania polskiego. [Warszawa: Czytelnik, 1970 r.]

Źródło:
"ELIZABETH GASKELL: GROWING HEROINES" by Elizabeth Malcolm, English Literature Senior Thesis - Hartwick College, January 1997

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...