Strona poświęcona Elizabeth Gaskell

sobota, 6 marca 2010

Czym są wątpliwości pana Hale`a?

O co chodzi z wątpliwościami pana Hale`a? Na to pytanie próbowała odpowiedzieć dwójka angielskich badaczy prozy wiktoriańskiej: Patsy Stoneman i John Sutherland. Warto przede wszystkim wysłuchać w tej sprawie Sutherlanda.

Najpierw oddajmy jednak głos Patsy Stoneman.

Jest oczywiste, że podjęcie przez Elizabeth Gaskell kwestii wątpliwości pana Hale`a ma źródło w jej biografii. Pan Hale popiera duchownych, którzy zostali wyrzuceni z kościoła anglikańskiego w wyniku Aktu o Jedności Wiary z 1662 roku (1) – niektórzy z dysydentów utworzyli wówczas Kościół Unitariański.

Nie jest istotne, czym były wątpliwości pana Hale`a, chodzi o to, że podkreślają one unitariańską zasadę oświadczenia wiary. Dla Unitarian, obowiązek, aby „nieść prawdziwe świadectwo” - oznaczał mówienie o prawdzie, którą się widzi. Nie oznacza to, że ktokolwiek ma wyłączny i nieomylny dostęp do prawdy - to ta tolerancja – niezwykła w wiktoriańskiej Anglii – leży u podstaw sceny, w której „Margaret, kobieta wierząca, jej ojciec – dysydent, Higgins – niewierzący, uklękli razem. Żadnemu z nich nie stała się z tego powodu krzywda”.

To charakterystyczne dla Gaskell, że w jej powieściach najbardziej prowokujące i pełne oryginalnych myśli są sceny dialogowe. Rozdział 15 „Masters and Men” jest w gruncie rzeczy długim dialogiem prowadzonym między leseferyzmem (2) Północy a miłosierdziem Południa. W przebiegu debaty poddawane są próbie „zasady” i „teorie” jednych wobec poglądów innych ludzi, co doprowadza do konkluzji, że nie ma absolutnej prawdy, ale wszystko zależy od sytuacji osoby, która zabiera głos.

Nieco inaczej podchodzi do kwestii religijnych wątpliwości pana Hale`a inny badacz, John Sutherland.

Czym są wątpliwości pana Hale`a?
Chociaż „North and South” jest określane jako „powieść industrialna” (przemysłowa), jej osią jest akt związany z religijnym sumieniem ojca bohaterki. Pan Hale był przez ćwierć wieku duchownym w Hampshire. Psychicznie słaby, ale uczciwy człowiek, ni stąd ni zowąd informuje swoją zbulwersowaną tym córkę, że musi niezwłocznie zrezygnować z prebendy. Co więcej, obarcza ją obowiązkiem przekazania tej wiadomości swojej chorej żonie. On ma wątpliwości.
Pan Hale wyjaśnia to Margaret, powtarzając te same słowa trzykrotnie. „Wątpliwości, tato! Wątpliwości religijne?" - pyta jego zszokowana córka (z przebłyskiem rzadkiego humoru, Gaskell zauważa, że Margaret jest tak zdumiona, "jakby jej ojciec miał stać się mahometaninem”).

„Nie! Nie wątpliwości religijne. Jeśli chodzi o wiarę, nie doznałem najmniejszego uszczerbku” – odpowiada stanowczo pan Hale. Mówi, że tylko raz odpowie na jej pytania. Zmienił się jego pogląd na kwestie religii „ale ten jeden raz odpowiem na każde pytanie, ale potem pozwól, że nie będziemy o tym już nigdy więcej rozmawiać”.

Podczas tej jednej sesji pan Hale, niestety, niezbyt precyzyjnie, mówi o tym, czym są jego „bolesne, nieszczęsne wątpliwości”. Te wątpliwości mogą prowadzić w jakimkolwiek kierunku. Jeśli nie w stronę Islamu, to pan Hale mógłby skierować się gdziekolwiek – jest całe spektrum doktryn religijnych od katolicyzmu to metodyzmu.
Pan Hale w odpowiedzi na pytania swojej córki, sięga do półki z książkami i czyta długą – i nie rozjaśniającą niczego – perorę z dzieła pana Oldfielda, wiejskiego pastora z Derbyshire, sprzed „160 lat albo więcej”. Fragment, który czyta pan Hale, nie jest łatwy i z trudem można go odnieść do jego własnej sytuacji. Oldfield nie był osobą znaną, nie w 1854 roku. Był on wraz z dwoma tysiącami innych, pozbawiony swojej prebendy w 1662 roku, z powodu odmowy „potwierdzenia”.

Jedyna rzecz, którą pan Hale mówi Margaret to, że biskup ostatnio zaoferował mu nową prebendę i ta oferta wzbudziła jego duchowy niepokój, co spowodowało, że ustąpił ze swojego stanowiska. „Musiałbym złożyć nową deklarację przestrzegania liturgii” mówi swojej córce.
To oznacza, najwidoczniej, że mógłby być zobowiązany do potwierdzenia 39 Artykułów Wiary, a wcześniej uczynił to w kolegium, w czasie święceń i obejmując swoją obecną parafię. Nawet odmowa awansu i pozostanie w Helstone - są teraz czymś niemożliwym dla niego. Musi zrezygnować.

Ale dlaczego? Czym dokładnie jest deklaracja podporządkowania się, skoro powoduje takie cierpienia pana Hale`a w tym momencie? Które z artykułów są tak trudne dla niego? Przypuszczalnie to kości teologicznej niezgody – wiara w posłannictwo apostołów albo Trójcę Św., chociaż trudno powiedzieć, czy chodzi właśnie o to. On był pastorem w Helstone, jak możemy przypuszczać, przez 30 lat. Dlaczego więc teraz rezygnuje?

Porównanie z Oldfieldem nie jest trafne, odkąd wiemy, że on wraz z 2000 innymi duchownymi został „wyrzucony”, wypędzony. Gdyby pan Hale nie podnosił głowy, nikt by nie zamierzał go wyrzucać z parafii w Helstone, niezależnie od tego, czy skłaniałby się ku nurtowi liberalnemu czy ewangelickiemu w kościele anglikańskim. Tak długo, jak długo nie robiłby nic świadomie prowokacyjnego, miałby swobodę w zajmowaniu stanowiska w kwestii własnego sumienia. Jedyną osobą, która mogłaby wyrzucić pana Hale`a z probostwa w Helstone jest on sam, jak wnioskujemy, gdyż jest sumiennym i dbającym o parafian pastorem, kochanym przez nich.

Pan Hale jest człowiekiem Oxfordu (to znaczący szczegół) i ma kontakt z Alma Mater. Jego dawny opiekun, nauczyciel w „Plymouth College” (prawdopodobnie to Exeter College, jak sądzić z przesłanek geograficznych), pan Bell, ma związek z północną Anglią i załatwia mu posadę prywatnego nauczyciela w Milton-Nothern (w rzeczywistości Manchester) w hrabstwie Darkshire (w rzeczywistości Lancashire).

Mniej uległa niż Margaret Hale, młoda dama mogłaby obruszyć się na to wszystko. Z niejasnych powodów musiała opuścić dom w wieku 9 lat i zamieszkała u krewnych w Londynie. Państwo Shaw są dość uprzejmi, ale to nie są jej ukochani rodzice. W międzyczasie pastor pan Hale i jego żona poświęcają uwagę jej bratu, Frederickowi, który bierze udział w buncie na statku i jest zmuszony do opuszczenia Anglii. Ostatecznie znajduje narzeczoną w Hiszpanii. Teraz, wreszcie, Margaret powróciła do wiejskiego Helstone, wioski w Hampshire, którą kocha. Jest dojrzałą 18-latką i, jak naiwnie sądzi, jest przygotowana do zawarcia odpowiedniego małżeństwa. Odkrywa, po zaledwie 3 miesiącach pobytu w domu, że jej ojciec jest zdecydowany wysłać ją do dalekiego hrabstwa Darkshire. Tak czy inaczej, ona ma obowiązki – musi zająć się domem i swoją nieudolną, neurotyczną matką, którą pastor Hale pozostawił w niewiedzy co do swoich zamierzeń.

W świetle tego, „cierpienia” pana Hale`a wydają się lustrzanym odbiciem sytuacji powieściowego Roberta Elsmera (3), ponieważ skierowują się w stronę Unitaryzmu – chrześcijaństwa opartego na "ludzkiej" koncepcji Chrystusa.
Co ciekawe, odkąd pan Hale opuścił Helstone, nie ma słowa w powieści o jego praktykach religijnych. Przez następne 3 lata nie wiemy, czy uczęszcza do kościoła w Milton, z jaką wspólnotą religijną się spotyka czy przyjmuje komunię. W pewnym sensie ta niechęć do precyzowania może być nieco kapryśna – to cecha Gaskell. Pisarka w pewnych kwestiach jest w charakterystyczny sposób ogólnikowa. To część jej osobowości, najwidoczniej, która uważa, że czymś złym jest podnoszenie kwestii osobistych takich, jak religia czy zdrowie.

Kiedy np. pani Hale zaczyna być chora, doktor Donaldson mówi samej Margaret, że dolegliwość pani Hale jest śmiertelna: „Wypowiedział dwa krótkie zdania niskim głosem, cały czas ją obserwując”. Margaret zbladła i zawołała potem: „O mój Boże! Mój Boże! To jest straszne. Jak mam to znieść? Śmiertelna choroba! Żadnej nadziei!”.
Pani Hale umiera, a my otrzymujemy wzmianki na temat jej "ataków". Ale czym jest dokładnie ta „śmiertelna choroba” – nie wiemy na ten temat więcej niż na temat „nieszczęsnych i bolesnych wątpliwości” pana Hale`a.

 Prześledźmy jednak sprawę zagadkowych religijnych wątpliwości.

Pan Hale w chwili śmierci miał 55 lat, a więc był studentem w Oxfordzie w latach 20. XIX wieku, w tym samym czasie działali tam Newman i Keble, stojący na czele tzw. Ruchu Oxfordzkiego (4). Pan Hale, jako młody, błyskotliwy absolwent z powołaniem, mógł podzielać to „Oksfordzkie cierpienie”. Mógł być wciągnięty w debaty na temat „wątpliwości” i duchowych ruchów odwetowych, które rozdarły wówczas środowisko uniwersyteckie i kościół anglikański. Gaskell była pisarką, która pisała o współczesnych jej czasach. To dziwne więc, że pan Hale przywołał mało znane wydarzenia, dotyczące męczenników sprzed 180 lat. Mógłby przecież wspomnieć o męczennikach bliższych swoim czasom. Warto tu wspomnieć o Froudzie, którego książka „The Nemezis of Faith” (5) została spalona w 1849 roku przez Sewella.
Pan Hale musiał o tych wydarzeniach wiedzieć, a każdy świadomy tego wiktoriański czytelnik, śledząc wątpliwości pana Hale`a mógł przywołać w pamięci zamieszanie spowodowane działaniami Newmana, Froude`a i Sewella. Nie było zatem potrzeby, by pan Hale odwoływał się do wydarzeń tak odległych, by wyjaśnić swoje wątpliwości.

Dlaczego zatem Gaskell otwarcie nie napisała, że przykładem dla pana Hale`a jest Froude? Pytanie odnosi się także do innej kwestii. Dlaczego nie użyła nazw: Manchester i Lancashire, a zamiast tego podała wymyślone nazwy: Milton i Darkshire? „North and South” to trzecia powieść Gaskell, jej pierwsza, „Mary Barton” ma podtytuł „A Manchester Story” i zawiera wiele szczegółów topograficznych związanych z tym miastem. Czemu więc zastosowała taką topograficzną maskaradę w „North nad South”?

By to wyjaśnić trzeba przypomnieć, że „North and South” po raz pierwszy ukazywało się w odcinkach w czasopiśmie Charlesa Dickensa „Household Words”. Kiedy Gaskell zaczęła pisać tę powieść, Dickens ostrzegł ją, by zatuszowała kwestię religijnych wątpliwości pana Hale`a:
„To miejsce, w fabule, w którym pan Hale wyjawia swoje wątpliwości Margaret, zgadzamy się z tym, wymaga kondensacji. Co mógłbym zaproponować to, by scena między Margaret i jej ojcem, w której podejmowana jest kwestia opuszczenia przez niego kościoła i wyjazdu do Milton, była tak krótka, jak to możliwe”.

Dickens podaje powody tego skrócenia, wynikające z wymagań publikacji w czasopiśmie, ale z pewnością to tylko pretekst. Dickens wzbraniał się przed „doktrynalnymi kontrowersjami” w swojej gazecie. Nie chciał drugiej „The Nemezis of Faith” i jakiegoś zeloty, który spaliłby jego „Household Words”. To pismo miało być przeznaczone dla szerokiej rzeszy czytelników „rodzinnych”, jak wskazuje na to jego nazwa. Pani Gaskell zrobiła to, o co taktownie ją poprosił, i w sposób aluzyjny napisała o wątpliwościach pana Hale`a, nie zgłębiając natury religijnych dysput lat 40. XIX wieku.
Inteligentni czytelnicy mogli wypełnić puste miejsca bez żadnych trudności. A my, współcześni, tracimy wiele z wiktoriańskiej prozy, nie czytając ówczesnych gazet.


Opracowała: Gosia
Na podstawie:
1. Patsy Stoneman, Introduction [w:] Elizabeth Gaskell, North and South. Wordsworth Classics 2002.
2. John Sutherland, "What are Mr Hale doubts?" [w:] Who betrays Elizabeth Bennet: further puzzles in classic fiction". Oxford World`s Classic, 1999.

Przypisy:
1. W dniu św. Bartłomieja w 1662 roku wielu anglikańskich pastorów zostało pozbawionych swych prebend w wyniku wprowadzenia Aktu o Jedności Wiary, ponieważ nie mogli przyjąć wszystkich punktów zawartych w Modlitewniku Powszechnym (Book of Common Prayer), obowiązującym w kościele anglikańskim). Jednym z nich był John Oldfield (1627–82).

2. Leseferyzm - pogląd filozoficzno-ekonomiczny, głoszący wolność jednostki, zwłaszcza w wymiarze społeczno-ekonomicznym; rola państwa miał a się ograniczać do roli „nocnego stróża”, który miał strzec fundamentalnych zasad wolności gospodarowania i prywatnej własności.

3. "Robert Elsmere", powieść pisarki angielskiej Humphrey Ward z 1888 roku, zainspirowana religijnym kryzysem wczesnych wiktoriańskich duchownych takich, jak: Tom Arnold, Arthur Hugh Clough, James Anthony Froude (ten ostatni napisał powieść „The Nemezis of Faith”, o której niżej). Opowiada o oxfordzkim duchownym, który zaczyna mieć wątpliwości odnoszące się do doktryn kościoła anglikańskiego. W rezultacie skłania się ku „konstruktywnemu liberalizmowi”, podejmując pracę wśród biednych i niewykształconych.

4. Oxford Movement (Ruch Oksfordzki) - ruch w Kościele anglikańskim w latach 1833-1845, którego ośrodkiem był Uniwersytet Oksfordzki. Na jego czele stali: John Keble (1792-1866), John Henry Newman (później kardynał) (1801-1890) i Edward Bouverie Pusey (1800-1882). Był to pierwszy okres anglokatolicyzmu. Inspirowany raczej tradycją High Church (ang. „Wysoki Kościół”) a nie Kościoła Niskiego czy ewangelicką, ruch ten miał na celu reformę anglikanizmu, kładł nacisk na apostolski i sakramentalny charakter Kościoła i na jego znamię kapłańskie, opierał się wpływom liberalizmu, popierał katolicką tradycję w sprawach kultu, pracował na rzecz ubogich i zachęcał do tworzenia męskich i żeńskich wspólnot zakonnych. Żeby promować swoją sprawę, Ruch Oksfordzki wydawał Tracts for the Times (ang. „rozprawy okolicznościowe”) w latach 1833-1841, spośród których rozprawa Newmana Tract 90 (1841) spowodowała dużą dyskusję ze względu na jej prokatolicką orientację. Od roku 1836 Keble, Newman i Pusey zaczęli wydawać Library of the Fathers (ang. „Biblioteka Ojców”), która ukazała, że ich natchnieniem był powrót do Ojców Kościoła. Początek ruchu wyznacza mowa Keble'a pt. „Narodowe odstępstwo” (1833), a za jego koniec zazwyczaj uważa się wstąpienie Newmana do Kościoła katolickiego (1845).
[Za: Leksykon pojęć teologicznych i kościelnych.]

5. "The Nemesis of Faith" – epistolarna powieść filozoficzna Jamesa Anthony`ego Froude`a, opublikowana w 1849 roku. Częściowo autobiograficzna, opisuje przyczyny i konsekwencje kryzysu wiary młodego pastora. Powieść początkowo wzbudziła skandal, określono ją mianem „podręcznika niewiary”. Została publicznie spalona przez Williama Sewella w Exeter College, po tym, jak jeden z uczniów Sewella przyznał się, że posiada jej egzemplarz. Wkrótce potem Froude zrezygnował z członkostwa w Oxfordzie. Jednak pozytywnie powieść przyjęli: George Elliot, Elizabeth Gaskell i Humphrey Ward.

Tytułem wyjaśnienia:

A. Easson w artykule „Wątpliwości pana Hale`a” dowodzi, że pan Hale nie mógł zaakceptować surowych doktryn Kościoła anglikańskiego, zawartych w 39 Artykułach Wiary (kanon dogmatyczny anglikanizmu od 1563 r.), które jak wszyscy duchowni musiał podpisać. Sama Gaskell, która była unitarianką, nie uznawała niektórych z tych artykułów.

Unitarianizm - obok luteranizmu, kalwinizmu i anglikanizmu, był jednym z głównych nurtów reformacji. Jego nazwa pochodzi od łacińskich słów "unus", czyli jeden i "unitas", czyli jedność. Głosił antytrynitaryzm (odrzucenie dogmatu o Trójcy Świętej). Charakterystyczne dla unitarianizmu są: nieuznawanie aksjomatów, liberalizm wobec problemów kultowych, głoszenie i stosowanie zasad miłości Boga i bliźniego oraz tolerancja religijna. Do Polski unitarianizm dotarł na początku lat 60. XVI wieku. W latach 1562-1563 wyznający go bracia polscy, stworzyli własny zbór, tzw. zbór reformowany mniejszy. Bracia polscy odrzucali panujące powszechnie porządki feudalne i sami uprawiali ziemię. Sprzeciwiali się również służbie wojskowej, a na znak pacyfizmu nosili drewniane miecze.

wtorek, 2 marca 2010

Lizzie Leigh, rozdz. 4 cz. 2

W tym czasie matka czuwała nad swoim dzieckiem w pokoju na górze. Zanim córka się przebudziła, nastało późne popołudnie, gdyż lekarstwo na sen było mocne. Gdy tylko się obudziła się, jej oczy spoczęły na twarzy matki i patrzyła na nią tak, jakby ten widok ją zafascynował.

Pani Leigh nie odwróciła się, ani nie poruszyła. Wydawało się, jakby jakiś ruch mógł wywołać surowe oskarżenie, podczas gdy zachowanie bezruchu mogło ją przed tym uchronić.

Ale wkrótce Lizzie przenikliwym głosem, pełnym cierpienia, wykrzyknęła:
- Matko, nie patrz na mnie. Byłam taka niegodziwa! – i zaraz ukryła twarz i wtuliła się w pościel, leżała jak nieżywa, tak była nieruchoma.

Pani Leigh uklękła przy łóżku i powiedziała bardzo kojącym głosem:

- Lizzie, droga, nie mów tak. Jestem twoją matką, kochanie, Ne obawiaj się mnie. Nigdy nie przestałam cię kochać, Lizzie. Zawsze myślałam o tobie. Twój ojciec wybaczył ci przed śmiercią. - (Wzdrygnęła się na te słowa, ale nie wydała żadnego dźwięku). - Lizzie, dziewczyno, zrobię cokolwiek zechcesz dla ciebie, będę żyła dla ciebie, tylko nie obawiaj się mnie. Kimkolwiek jesteś czy byłaś, nigdy o tym nie będziemy rozmawiać. Zostawimy to za sobą i wrócimy na Upclose Farm. Zostawiłam dom, by odnaleźć ciebie, moja dziewczyno, i Bóg doprowadził mnie do ciebie. Błogosławione niech będzie Jego Imię. A Bóg jest także dobry, Lizzie. Nie zapomniałaś Biblii, jestem tego pewna, bo chodziłaś do szkoły. Nie czytam dobrze, ale nauczę się niektórych fragmentów, aby dać ci trochę pociechy, a mówiłam je do siebie wiele razy dziennie. Lizzie, dziewczyno, nie chowaj w ten sposób swojej głowy, twoja matka mówi do ciebie. Dopiero co, wczoraj, twoje małe dziecko tuliło się do mnie i jeśli odeszło, by być aniołem, przemówi do Boga za tobą. Nie, nie płacz tak bardzo, trafisz znowu do nieba. Wiem, że będziesz walczyć, żeby się tam dostać, ze względu na swoją Nanny – i posłuchaj! Powiem ci, że Bóg spełnia prośby tych, którzy o to proszą – tylko się nie bój.

Pani Leigh złożyła ręce i starała się mówić jak najjaśniej, powtarzała każdy czulszy i pełen litości zwrot, aby Lizzie mogła go zapamiętać. Przemawiała w ten sposób, by córka ją wysłuchała, ale była tak oszołomiona i zbolała, kiedy skończyła, że nie mogła mówić dalej. Wszystko co mogła zrobić to powstrzymać się od głośnego płaczu.

W końcu usłyszała głos swojej córki.

- Gdzie ją zabrali? – zapytała.

- Jest na dole. Wygląda tak cicho i spokojnie, jakby była szczęśliwa.

- Ona może za mną przemówić…? Och, jeśli Bóg… jeśli Bóg mógłby usłyszeć jej mały głos. Matko, śniłam o tym. Może zobaczę ją znowu. Och, matko, jeśli bardzo bym się starała, a Bóg był miłosierny i poszłabym do nieba, nie poznam jej… nie poznam mojego dziecka. Ona będzie stronić ode mnie jako od obcej i pójdzie do Susan Palmer i do ciebie. O, ja nieszczęsna! Biada mi! – Trzęsła się, opanowana niezmiernym smutkiem.

Mówiąc te poważne słowa, nie zakrywała twarzy i próbowała odczytać myśli pani Leigh A kiedy ujrzała te stare oczy wypełnione łzami i drżące wargi, zarzuciła ramiona na szyję swej pełnej wiary matki i szlochała tak, jak robiła to wiele razy w chwilach smutku, kiedy była dzieckiem, ale teraz przepojona większym i okrutniejszym bólem. Jej matka uciszała ją na swojej piersi i tuliła ją, jakby była dzieckiem, Lizzie powoli uspokajała się.

Siedziały tak przez długi, długi czas. W końcu Susan Palmer weszła do pokoju, niosąc herbatę, chleb i masło dla pani Leigh. Widziała, jak matka karmi swoje zbolałe, opierające się dziecko, starając się zachęcić je do jedzenia, jak tylko mogła; nie zwracały uwagi na obecność Susan. Tej nocy leżały obok siebie, trzymając się w ramionach, a Susan spała przy nich na ziemi.

Zabrano małe ciałko (tę małą, nieświadomą ofiarę, którą wezwani do domu o wczesnej porze ludzie odebrali biednej, tułającej się matce) na wzgórza, których w całym swoim życiu nigdy nie widziała. Nie śmieli położyć jej przy surowym dziadku w poświęconej ziemi przy kościele w Milne-Row, ale ponieśli ciało na samotne, położone na wrzosowisku cmentarzysko, gdzie dawno temu kwakierzy chowali swoich zmarłych. Położyli ją na słonecznym zboczu, tam, gdzie najwcześniej pojawiają się wiosenne kwiaty.

Will i Susan mieszkają na Upclose Farm. Pani Leigh i Lizzie żyją w domku tak odosobnionym, że dopóki nie wejdziesz w samą kotlinę, gdzie on się znajduje, nie dostrzeżesz go. Tom jest nauczycielem w Rochdale i wraz z Willem pomaga matce.

Ja wiem jedno - mimo tego, że domek jest ukryty w zielonej kotlinie wśród wzgórz, każdy dźwięk smutku rozlegający się na wyżynie jest tam słyszany – każdy krzyk cierpienia, dochodzący z wyżyny jest tam słyszany, każde wołanie o pomoc zostaje wysłuchane przez smutną, miło wyglądającą kobietę, która rzadko się uśmiecha (a kiedy to się zdarza, jej śmiech jest smutniejszy niż łzy innych ludzi), ale która opuszcza swoje odosobnienie za każdym razem, gdy w jakimś domu pojawia się cień.

Wiele serc błogosławi Lizzie Leigh, ale ona... ona modli się stale, prosząc o wybaczenie – które może sprawić, że zobaczy ponownie swoje dziecko.

Pani Leigh jest spokojna i szczęśliwa. Lizzie jest dla niej czymś drogocennym – niczym zgubiona drachma z Biblii – jeszcze raz odnaleziona (1).

Susan jest niby światło, bo przyniosła wszystkim słońce. Dzieci dorastają obok niej i nazywają ją błogosławioną. Jedno z nich ma na imię Nanny, To właśnie ją często Lizzie zabiera na słoneczny cmentarz na wzgórzu i, kiedy ta mała istotka zbiera stokrotki i robi z nich wianuszki, siedzi przy małym grobie i gorzko płacze.


KONIEC


Tłumaczenie: Gosia

Przypisy:
1. Ewangelia wg św. Łukasza 15:8-9:
„Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie pozostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustkowiu i nie idzie za zagubioną, aż ją odnajdzie? A odnalazłszy, kładzie ją na ramiona swoje i raduje się. I przyszedłszy do domu, zwołuje przyjaciół i sąsiadów, mówiąc do nich: Weselcie się ze mną, gdyż odnalazłem moją zgubioną owcę! Powiadam wam: Większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika, który się opamięta, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują opamiętania. Albo, która niewiasta, mając dziesięć drachm, gdy zgubi jedną drachmę, nie bierze światła, nie wymiata domu i nie szuka gorliwie, aż znajdzie? A znalazłszy, zwołuje przyjaciółki oraz sąsiadki i mówi: Weselcie się ze mną, gdyż znalazłam drachmę, którą zgubiłam".

Ilustracje:
1. Henry Peach Robinson, Fading Away, 1858
2. John Everett Millais, Never is very long word, 1862
3. William Paton Burton, The Weakest Thing, 1862
4. John Everett Millais, Irene, 1862 [z: Cornhill Magazine].
http://www.dmvi.cf.ac.uk/guide/

niedziela, 28 lutego 2010

Powrót do Cranford czyli Cranford Christmas Special

Ogromny sukces 5-odcinkowego serialu "Cranford", opartego na prozie Elizabeth Gaskell, który został wyemitowany w BBC w 2007 roku, skłonił twórców tego filmu do nakręcenia kontynuacji - dwóch 1,5-godzinnych odcinków specjalnych, które pojawiły się w tym kanale w Boże Narodzenie 2009 roku.

W scenariuszu pierwszej serii wykorzystano powieść Gaskell "Cranford" (przetłumaczoną na język polski pt. "Panie z Cranford"), a także jej dwa dłuższe opowiadania: "Wyznania doktora Harrisona" (moje tłumaczenie tego utworu jest dostępne na tej stronie) oraz "Lady Ludlow" (nie tłumaczone).

Scenarzystka Heidi Thomas, która niezwykle umiejętnie połączyła wątki tych utworów w jedną spójną całość, uczyniła to samo, pisząc scenariusz do świątecznych odcinków specjalnych. Oczywiście wykorzystała ponownie wątki obecne w powieści "Cranford", ale wplotła w nie fabuły kolejnych dwóch opowiadań: dłuższego "The Moorland Cottage" (wątek rodzeństwa i historia miłosna) i krótkiego "The Cage at Cranford" (bardzo zabawna historia papugi panny Pole).

Świąteczne odcinki specjalne zachowują atmosferę pierwszej serii "Cranford" - bawią i wzruszają do łez. Oczywiście trzeba się przygotować na smutne chwile (Gaskell lubi uśmiercać swoje postaci ;) ) ale i te bardzo zabawne. A nawet dramatyczne.

Ogólnie można powiedzieć, że tematem przewodnim jest konflikt starego z nowym, konwencji z nowoczesnością - wiąże się to z nadejściem kolei, ale i z nowym pokoleniem, które nieco inaczej widzi swoją przyszłość, niż chcą tego ich rodzice.

Prócz znanych nam już dobrze postaci, w tych dwóch dodatkowych odcinkach pojawiają się zupełnie nowi bohaterowie. Do miasta przybywa pan Buxton, wraz z wykształconym w Eton synem, Williamem oraz swoją podopieczną Erminią.

Pojawia się także Peggy, która mieszka wraz z bratem Edwardem i matką, którzy wobec dziewczyny mają tylko wymagania, a nie liczą się w ogóle z jej uczuciami.

Do snobistycznej pani Jamieson przyjeżdża w odwiedziny jej dobrze sytuowana kuzynka, Lady Glenmire. A Martha, służąca panny Matty, którą ona traktuje jak rodzinę, spodziewa się dziecka Jema.

Jednocześnie do posiadłości lady Ludlow przybywa jej długo oczekiwany syn, Lord Septimus. A w mieście szykuje się występ magika Siniora Brunoni, który ponoć występował przed samym lamą z Tybetu!

W tej części, tak samo jak w poprzedniej, dużą rolę grają także zwierzęta: znana nam już dobrze krówka w bieliźnie - Bessy, papuga Polly i niesforny pies.

Oczywiście komplikacji jest wiele, niektóre wiążą się z budową kolei i stosunkiem mieszkańców Cranford do tego wydarzenia. Wiadomo, że kolej dla ludzi przyzwyczajonych do spokojnego życia wydaje się czymś, co może przysporzyć jedynie kłopotów, ale jednak jest także nośnikiem pozytywnych zmian - rozwoju miasta. Czy panie z Cranford potrafią rozważyć za i przeciw, i wybrać to co słuszne? Czy Lord Septimus wypełni wolę matki? Czy Harry znajdzie pomoc i będzie mógł się uczyć? Czy panna Matty odzyska rodzinne szczęście? Czy Mary odnajdzie swoje szczęście, wybierając dla siebie to, co najlepsze? Czy miłość Edwarda i Peggy okaże się trwała?

Dobrze bawiłam się powracając do Cranford, do tych wszystkich ludzi, których tak dobrze znam i tak bardzo lubię. Już poprzednio pisałam, że jeśli pani Pole z jej powagą i przejęciem mnie bawi (jak sobie przypomnę jej minę przy klatce z papugą ;) ), to pani Forrester mnie bardzo wzrusza, a w tej części zachwyciłam się dodatkowo nowo odkrytym talentem grającej tą postać Julii McKenzie, którego dotąd byłam nieświadoma.

Bardzo będzie mi brakować Cranford i jego przeuroczych mieszkanek.

Po seansie filmowym obejrzałam jeszcze dodatek specjalny "Under the Bonnet" - materiał powstały w czasie kręcenia filmu. Pokazuje nie tylko scenki z planu i rozmowy z aktorami czy twórczyniami serialu, ale także mówi nieco o samej Gaskell i jej zacięciu społecznym, a także o jej nowatorstwie w podejmowaniu ważnych tematów dla ówczesnej Anglii.

niedziela, 21 lutego 2010

"Północ Południe" – nowa miłość wielbicielek "Dumy i uprzedzenia"

Znalazłam ostatnio bardzo ciekawy artykuł na temat powiązań fabularnych między "North and South" (Północ Południe) a "Pride and Prejudice" (Dumą i uprzedzeniem). Jednak zanim go zamieszczę, przypomnę tłumaczony kilka lat temu przez Alison artykulik na: JRinla.com, który dotyczy ekranizacji.
Oczywiście, czynię to za jej zgodą.

**********************************************************

Od chwili emisji w BBC, pod koniec 2004 roku, „Północ&Południe” zasłużyło sobie na miano filmu kultowego wśród tych z nas, które go odkryły. Przyznam, że pochłonął mnie tak bardzo, że teraz stał się moim absolutnym faworytem.

Jest bardzo wciągający, jako kombinacja romantycznej historii miłosnej, bogatej historycznej atmosfery, boskiego tła muzycznego i dzięki interesującym wątkom pobocznym, które nigdy nie pozwalają na zwolnienie tempa akcji.

(Proszę przyjmijcie do wiadomości: ten dramat nie ma absolutnie nic wspólnego z serialem telewizyjnym z lat osiemdziesiątych o wojnie domowej – oba są oparte na dwóch różnych powieściach, którym zdarzyło się dzielić ten sam tytuł).

Fanki „Północy&Południa” często wykrzykują „Jeśli podobała ci się „Duma i uprzedzenie”, ten film pokochasz jeszcze bardziej!”. Niektóre nawet twierdzą, że Richard Armitage (jako pan Thornton) „zdetronizował” Colina Firtha jako pana Darcy’ego, w roli jedynego w swoim rodzaju tajemniczego, romantycznego bohatera. No cóż, nie powiem czy Firth został czy nie został zdetronizowany. Nie zamierzam również dochodzić czy film jest lepszy niż jakakolwiek wersja „Dumy i uprzedzenia”. Myślę, że obie historie są na tyle różne, że fanki mogą kochać je jednakowo, lecz z nieznacznie różnych powodów.

Opowieść:

„Północ&Południe” jest nieco podobna do „Dumy i uprzedzenia” Jane Austen. Podobnie jak tam, jest i tu nierozumiany, tajemniczy bohater, który musi cierpieć i czekać na swoją ukochaną aż do ostatniej sceny, kiedy to ona odwzajemnia jego uczucie. Jednakże sposób w jaki „P&P” różni się od „D&U” jest znaczny.

Oparty na powieści wiktoriańskiej autorki Elizabeth Gaskell, film nie ma w sobie odcienia lekkiej satyry, za którą lubimy powieści Austen, ale jest poważniejszą opowieścią opartą na społeczno-politycznym fundamencie. Gaskell przeciwstawia przemysłową Północ Anglii roku 1850 sielankowemu, żyjącemu w zwolnionym tempie, bardziej wykształconemu Południu.

Bohaterka (Margaret Hale) i jej rodzina zostają wyrwani z ich ukochanego domu na Południu i przeprowadzają się do zadymionego, zapylonego, przemysłowego miasta na Północy – Milton. Margaret bardzo tęskni za domem, ale nie cierpi północnych zwyczajów – szczególnie, od kiedy znajduje powód do tego, by pogardzać młodym właścicielem przędzalni, Johnem Thorntonem, szanowanym i uczciwym mężczyzną, który niefortunnie robi na niej początkowo bardzo złe wrażenie.

Z drugiej strony, pan Thornton szybko ulega silnemu wrażeniu, jakie zrobiła na nim Margaret, po części dlatego, że jest ona osobą o niezwykle silnej woli, szczerą, otwartą i być może trochę podobną do jego własnej matki (którą gra Sinead Cusack).

Thornton jest świadomy tego, że nie może być „wystarczająco dobry” dla niej, jako człowiek związany z handlem. (Dawniej, w tamtych czasach, ziemianie patrzyli z góry na ludzi związanych z handlem lub wytwarzających dobra –mówiono o nich „sprzedawcy”. Taki sam snobizm pojawia się też w „Dumie i uprzedzeniu”). Ale Thornton nic nie może poradzić na to, że ona go pociąga – a poza tym ma pewne powody, żeby mieć nadzieję, że może być dla niej odpowiednim konkurentem: jest bogaty, powszechnie szanowany w społeczności, a większość młodych kobiet w mieście uważa go za najlepszą partię.

Tak jak w „Dumie i uprzedzeniu”, ich romans nie przebiega gładko. Uprzedzenia i nieporozumienia muszą zostać zwalczone po obu stronach. Ich porozumieniu nie sprzyja to, że Margaret zaprzyjaźnia się z pracownikami Thorntona, którzy planują (wraz z innymi robotnikami w mieście) strajk. Thornton jest uważany za twardego, ale szczerego „pana” (tak byli nazywani właściciele fabryk), ale nie posiada tak miękkiego serca i takiej empatii dla robotników jak Margaret.

Biedna, będąca przedstawicielami klasy pracującej, rodzina Higginsa jest niezbędna do tego, by pokazać panujące w Milton stosunki pracy i groźbę strajku. Margaret jest samotna i szuka przyjaźni u Bessy Higgins, pracownicy Thorntona.

Tata Bessy, Nicholas (wspaniale sportretowany przez Brendana Coyle’a z jego roziskrzonymi oczami) jest związkowcem i próbuje zjednoczyć wszystkich robotników w Milton do walki o wyższe zarobki, poprzez zorganizowanie strajku. Higgins jest dzikim człowiekiem o bardzo silnej woli. Początkowo Thornton traktuje go jak radykalnego podżegacza. Ale przyjaźń Margaret z rodziną Higginsa wraz ze stopniowym wzrostem wiedzy Thorntona o jego robotnikach i interesach, powoduje zmianę stosunku pomiędzy tymi dwoma mężczyznami.

Co sprawia, że ten film jest tak dobry:

Kombinacja wspaniałej książki Gaskell, doskonały scenariusz Sandy Welch i wybitna gra stosunkowo mało znanego Richarda Armitage`a składają się na fenomenalnie pozytywny odbiór serialu. Armitage potrafi wyrazić tęsknotę i złamane serce swojej postaci poprzez subtelną grę ciała. Nie portretuje swojej postaci miękko i nadwrażliwie, ale zamiast tego epatuje siłą i męskością. I mimo że aktor nie ma może wyglądu gwiazdy filmowej w typie „ładnego chłopca”, jego zachowanie i postawa są bardzo atrakcyjne – tak bardzo, że przy końcu serialu, większość żeńskiej widowni nie może nie myśleć o nim jako o ekstremalnie przystojnym.

Pan Thornton różni się także od pana Darcy’ego tym, że w sposób bardziej oczywisty nosi swoje serce na dłoni (oczywiście w tajemniczy i skryty wiktoriański sposób), a poza tym więcej dowiadujemy się o tym, co przyspiesza tegoż serca bicie.

Podczas gdy pan Darcy jest doskonałym dżentelmenem, Thornton jest znacznie ostrzejszy – zawdzięczając samemu sobie wszystko, walczył o to by wyrwać się z poniżenia. Pan Darcy jest większą tajemnicą – uzyskujemy tylko kilka sygnałów dotyczących jego intymnych uczuć. Thorntona pozwolono nam obejrzeć pełniej, jako człowieka o wielu twarzach ze skomplikowaną osobowością, z wadami, niepewnością , a zarazem siłą.

Nieodparty urok pana Thorntona nie jest jedyną atrakcją serialu. Aktorka Daniela Denby-Ashe gra śliczną, pełną werwy Margaret Hale, która niewątpliwie może porwać serca wielu męskich widzów. Dobór drugoplanowej obsady jest równie doskonały.

W główny wątek wplątuje się związek robotników, potencjalny strajk, kilka obrazów pracującej przędzalni, a wszystkie szczegóły historyczne czynią „Północ&Południe” historią pociągającą i interesującą dla rozmaitej publiczności. Poza kilkoma mocniejszymi scenami, które są bardzo krótkie, można pokazać go każdemu członkowi swojej rodziny. Film nie potrzebuje krwi i seksu, aby zniewolić publiczność. To coś, co można nazwać „czystą” rozrywką – bezpieczną dla całej rodziny (no może z wyjątkiem bardzo małych dzieci).

Porównanie scenariusza do powieści Elizabeth Gaskell:

Czytałam powieść Gaskell (autorki współczesnej Dickensowi) już po obejrzeniu serialu, i nie mogę uznać wyższości książki nad filmem. Powiem, że telewizyjna adaptacja jest świetną robotą, zachowującą ducha powieści, mimo skrócenia i przytoczenia tylko niektórych wątków. Jednakże niektórzy fani Gaskell czują się zgorszeni dwoma elementami w szczególności.

Prawie na początku pierwszego odcinka, scenarzystka Sandy Welch uznała za niezbędne dać Margaret bardziej znaczący powód do tego, by nie polubiła Thorntona – jej snobizm dotyczący jego profesji nie byłby wystarczająco jasny dla współczesnej publiczności, trzeba więc było czegoś więcej. Dodano więc scenę, w której Thornton robi naprawdę (ale to naprawdę) bardzo złe wrażenie. Mimo że jego zachowanie jest później wyjaśnione i większość widzów może go zrozumieć, niektórzy mogą nie zaakceptować tej przemiany.

Inna duża zmiana w stosunku do powieści dotyczy ostatniej sceny, która wydaje się anachroniczna – historycznie niezgodna z obyczajami. Ale mimo to, wielu fanów książki obecnie woli nowe zakończenie. Bezpieczniej jest powiedzieć, że poza wszystkim większość widzów bardzo kocha zakończenie oraz czuje, że zachowało ono „ducha” książki.

Bogaty wybór drugoplanowych aktorów:

Wydaje się, że każdy w ekranizacji „Północy& Południa” jest na swój sposób interesujący. W ciągu całego filmu, żadnej części nie uznałam za dłużyznę, nie poczułam też, by jakikolwiek wątek okazał się nudny czy niepotrzebny.

Tim Pigott-Smith i Lesley Manville grają rodziców Margaret. Rupert Evans gra jej brata, Freda. Rodzina Hale`ów jest dystyngowana, dobrze wykształcona i elokwentna. Ich służąca (Pauline Quirke) jest z rodziną od zawsze i jest traktowana jak ktoś znaczniejszy niż zwykła służąca.

Sinead Cusack jest absolutnie znakomita jako „Stary Smok”, matka Thorntona. Jest trochę straszna, ale bardzo opiekuńcza wobec syna. W jakiś sposób ich związek nie wydaje się być niezdrowy lub ograniczający jego przestrzeń życiową. Cusack i Richard Armitage są doskonali w scenach, które grają razem – oboje subtelnie wyrażają wszystko językiem ciała, gestami i grą twarzy.

Komicznym urozmaiceniem jest wykonana przez Jo Joyner rola Fanny Thornton, siostry Johna Thorntona. Brian Protheroe gra figlarnego pana Bella, przyjaciela pana Hale’a i współwłaściciela fabryki Thorntonów.


Tłumaczenie: Alison
Źródło: http://www.jrinla.com/index.html

Ilustracje: wszystkie fotosy pochodzą z ekranizacji "North and South". BBC 2004