Strona poświęcona Elizabeth Gaskell

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gaskell a Bronte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gaskell a Bronte. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 października 2025

Portret Haworth w "Życiu Charlotte Bronte"

 Frances Twinn w swoim artykule „The Portrait of Haworth in The Life of Charlotte Brontë” analizuje sposób, w jaki Elizabeth Gaskell przedstawiła wieś Haworth w biografii Charlotte Brontë. 

Gaskell, jako jedyna biografka, która znała Charlotte osobiście i odwiedziła ją w Haworth, rozpoczęła swoją książkę nietypowo - nie od osoby, lecz od miejsca. Twinn podkreśla, że obraz Haworth w biografii Gaskell był kształtowany nie tylko przez jej własne wyobrażenia, ale także przez emocjonalne nastawienie Charlotte do rodzinnego otoczenia.
Gaskell i Brontë zaprzyjaźniły się w 1850 roku. Ich przyjaźń rozwijała się przez korespondencję i wizyty. Gaskell przyjechała do Haworth w 1853 roku, mając już w głowie obraz wsi jako dzikiej, samotnej i surowej, ukształtowany przez listy Charlotte, opinie Janet Kay-Shuttleworth oraz powieści Brontë. Charlotte sama określała swój dom jako miejsce odosobnienia, porównując je do „dzikich ostępów Ameryki”. Gaskell, pod wpływem tych opisów, skonstruowała narrację, w której Haworth jawi się jako „długa, stroma ulica” kończąca się przy zakręcie do plebanii, ignorując przy tym bardziej zaludnione i przemysłowe części wsi, takie jak „triangle of poverty” czy Gauger’s Croft. Twinn sugeruje, że Charlotte mogła celowo ukierunkować wizytę Gaskell, aby nie pokazać jej biedniejszych obszarów, co wpłynęło na wybiórczy i niepełny obraz wsi w biografii.

Krajobraz wrzosowisk, otaczający Haworth, również został przedstawiony w sposób paradoksalny. Z jednej strony Gaskell opisywała je jako dzikie, ponure i nieprzyjazne, z drugiej - jako miejsce pełne kwitnącej roślinności, szczególnie w sierpniu. Charlotte i Emily Brontë postrzegały wrzosowiska jako źródło inspiracji i ukojenia, co znalazło odzwierciedlenie w ich twórczości. Gaskell, choć przyjechała po okresie kwitnienia, próbowała oddać ten dualizm - piękno i surowość - w swojej narracji. Twinn zauważa, że w biografii pojawia się więcej odniesień do „purpurowej chwały” wrzosowisk niż do ich ponurości, choć to właśnie obraz dzikiego, nieprzyjaznego krajobrazu zdominował mit Brontë.

W miarę jak biografia postępuje, zmienia się także ton narracji. Początkowo dominuje głos Gaskell, ale po śmierci sióstr Charlotte coraz częściej pojawiają się jej własne słowa, pełne smutku, samotności i poczucia izolacji. Twinn wskazuje na „narracyjny przełom”, po którym to Charlotte przejmuje kontrolę nad opowieścią, a wrzosowiska stają się symbolem jej emocjonalnego stanu - z inspirujących zmieniają się w przygnębiające i opresyjne.

Krajobraz wrzosowisk dla Gaskell, jako osoby z miasta, był obcy. Ich bezkresność, brak drzew i dzikość budziły w niej uczucie alienacji, co również wpłynęło na sposób, w jaki je opisała. Słowo „dziki” pojawia się w biografii często - zarówno w odniesieniu do krajobrazu, jak i do mieszkańców — co tworzy obraz nieoswojonego, surowego świata. Twinn podkreśla, że Gaskell próbowała oddać emocjonalny stosunek Charlotte do wrzosowisk, ale jednocześnie nie mogła całkowicie uwolnić się od własnych uprzedzeń i ograniczeń percepcyjnych.

Podsumowując, portret Haworth i otaczających go wrzosowisk w biografii Gaskell jest wybiórczy, nacechowany lojalnością wobec Charlotte i osobistym odbiorem krajobrazu. Choć nie jest to obraz całkowicie zgodny z rzeczywistością, nie można go uznać za fałszywy - jest to raczej literacka interpretacja miejsca, widziana przez pryzmat emocji, przyjaźni i ograniczonego doświadczenia.

Frances Twinn, The Portrait of Haworth in The Life of Charlotte Brontë. Brontë Studies, Vol. 30, July 2005

niedziela, 25 maja 2014

Jeszcze w tym roku ukaże się biografia Charlotte Bronte pióra Elizabeth Gaskell


W weekend odwiedziłam Warszawskie Targi Książki na Stadionie Narodowym. To zawsze okazja do spotkań z autorami, zorientowania się w nowościach wydawniczych.

Na stoisku wydawnictwa MG miałam okazję porozmawiać z Erykiem Ostrowskim, autorem świetnej książki "Charlotte Bronte i  jej siostry śpiące". Jej lektura skłoniła mnie niedawno do przeczytania powieści sióstr Bronte, które zostały po raz pierwszy przetłumaczone na język polski, tj.  "Agnes Grey", "Profesor", "Lokatorka Wildfell Hall" i "Shirley".
Według Ostrowskiego większość tych książek wyszła spod pióra Charlotte, jednak "Wichrowe Wzgórza" to dzieło Branwella. I to wlaśnie, jak powiedział, Branwell Bronte będzie bohaterem jego nowej książki.

W czasie ok. półgodzinnej rozmowy, której tematem było rodzeństwo Bronte, Eryk Ostrowski wyjawił mi, że napisał wstęp do polskiej wersji książki "Życie Charlotte Bronte", której autorką jest Elizabeth Gaskell. Biografia najsłynniejszej z sióstr Bronte ukaże się  już w sierpniu nakładem wydawnictwa MG. To wspaniała wiadomość dla miłośników twórczości Elizabeth Gaskell. Zawsze dziwiłam się, czemu ta tak ważna jej książka nie została dotąd na język polski przełożona. Wreszcie, dzięki wydawnictwu MG, będzie można się z tym dziełem zapoznać.

środa, 25 marca 2009

Elizabeth Gaskell i Charlotte Bronte

Elizabeth Gaskell w 1857 roku napisała pierwszą biografię Charlotty Bronte "The Life of Charlotte Bronte".
Historię tej znajomości opisuje Anna Przedpełska-Trzeciakowska w książce "Na plebanii w Haworth".

Panie poznały się za pośrednictwem listu, który w 1849 roku wysłała na ręce wydawcy Charlotty autorka "Mary Barton". Było to już po opublikowaniu przez pannę Bronte powieści "Jane Eyre" i "Shirley".
"Ten list wycisnął mi łzy z oczu. To dobra, to wspaniała kobieta. Dumna jestem, że zdołałam poruszyć strunę sympatii w tak szlachetnych duszach" - zwierzała się później adresatka. - "Pani Gaskell powiada, że moje dzieła zachowa jak skarb dla swoich córek".

Charlotta, tak nieśmiała wobec obcych ludzi i niełatwa w nawiązywaniu nowych kontaktów, zbliżyła się jednak do pani Gaskell. Pisarki osobiście poznały się w 1850 r. w Windermere, u państwa Kay-Shuttleworth.

Elizabeth Gaskell, "choć powszechnie znana i ceniona wśród liberalnych kręgów za podjęcie problematyki, która z rozwojem przemysłowego społeczeństwa nabierała coraz większej wagi, nie była wówczas pisarką sławną i nie należała do liczących się potęg pióra. Zapewne nawet o tym nie marzyła. Była bystrą obserwatorką swego otoczenia, które opisywała w sposób prosty i bezpośredni, a problemy społeczne i moralne wprowadzała jako naturalny element przedstawionej rzeczywistości. Nade wszystko jednak była szczęśliwą żoną i matką, której udało się niezwykle pomyślnie połączyć zawód pisarki z absorbującym i atrakcyjnym życiem osobistym".

Listy pani Gaskell do przyjaciółek, pisane podczas wizyty w Windermere, noszą cechy przyszłej biografii panny Bronte. Pani Gaskell zobaczyła w niej bohaterkę powieści: kobietę dzielną, samotną, mieszkającą na odludziu, borykającą się z losem, świadomą swego talentu i odpowiedzialności, jaką za ten talent ponosi, która próbuje nadać kierunek biegowi zdarzeń.

Tak opisuje Elizabeth Gaskell w liście do przyjaciółki spotkanie z Charlottą:
"Był tam sir James i lady Kay-Shuttleworth, i malutka dama w czarnej jedwabnej sukni, trudno mi było ją z początku dojrzeć, bo stanęłam w pokoju oślepiona, podeszła zaraz i uścisnęła mi rękę. [...] Jest (jak sama powiedziała) nienaturalnie mała, chuda, o ponad pół głowy niższa ode mnie; miękkie kasztanowe włosy jaśniejsze od moich, oczy (bardzo jasne i wyraziste) patrzą prosto i szczerze [...] twarz rumiana, szerokie usta [..] w sumie nieładna. Ma niezwykle słodki głos [...] Jest ogromnie milcząca i bardzo nieśmiała, a kiedy mówi, szczególną uwagę zwraca jej niezwykła umiejętność posługiwania się prostymi słowami i sposób, w jaki używa języka do wyrażenia myśli. Różnimy się z nią i kłócimy niemal w każdym przedmiocie - ona nazywa mnie demokratką i nie znosi Tennysona - ale polubiłyśmy się chyba serdecznie i mam nadzieję, że wyjdzie z tego przyjaźń".

Od czasu tej wizyty Gaskell i Bronte wymieniały listy. Charlotte posłała pani Gaskell tomik wierszy, który wydała wraz z siostrami oraz czytała polecane przez nią lektury. Rok później Charlotte złożyła jej kilkudniową wizytę w Manchesterze.

"Dom państwa Gaskell - dostatni, obszerny, gościnny - był szeroko dla wszystkich otwarty. Bywali tu i wielcy pisarze - Thackeray, Dickens, Browning, Ruskin, Matthew Arnold - i ubogie dziewczęta z manchesterskich slumsów, którym pani Gaskell dawała co tydzień lekcje.[...] W ciepłej atmosferze szczęśliwego domu dwojga wiktoriańskich intelektualistów i społeczników, światłych i tolerancyjnych, poczuła się Charlotta zaskakująco swobodnie [..]. Państwo Gaskell mieli cztery córeczki, z których najmłodsza, pięcioletnia Julia, natychmiast podbiła serce gościa [...] Malutka, drobna, porcelanowa Julia która wsuwała ukradkiem rączkę w niewiele większą dłoń Charlotty, przypomina bardzo małą Paulinę z "Vilette" (pisaniem tej powieści Bronte właśnie się w tym czasie zajmowała).

Charlotte Bronte po raz drugi odwiedziła panią Gaskell w 1853 roku, podczas swego tygodniowego pobytu w Manchesterze. Pisarka wspominała potem nerwowość Charlotty, widoczne na jej twarzy napięcie i obawę przed odwiedzającymi ją gośćmi (było to związane z kłopotami Charlotty w związku z oświadczynami pastora Nichollsa, którym przeciwny był jej ojciec, a także z pojawiającymi się krytycznymi recenzjami jej nowej powieści "Vilette").

W tym samym roku odbyła się rewizyta - pani Gaskell po raz pierwszy była gościem plebanii w Haworth. Atmosfera panująca wówczas na plebanii była napięta, stosunki między córką a ojcem nie były najlepsze.

Pani Gaskell tak opisuje pierwsze wrażenia:
"Skręciliśmy w bok od kościółka w wąski zaułek, minęliśmy dom wikarego, szkołę i wzdłuż zapowietrzonego cmentarza dojechaliśmy do furtki ogródka plebanii. Weszłam - niemal wepchnął mnie z powrotem gwałtowny podmuch wiatru pędzącego po żwirowanej wąskiej dróżce [..] Panna Bronte przywitała mnie ogromnie serdecznie, a pokój stanowił uosobienie ciepła, przytulności i wygody [..] Wszystko proste, w dobrym gatunku, może zaspokoić wszelkie rozsądne potrzeby, a przy tym dokładnie, skrupulatnie czyste [..] Wiatr gwiżdże, jęczy i szlocha wokół tego kanciastego, nie osłoniętego budynku, dziwnie i niesamowicie". Z pewnością pisarka odczuła sama dziwną i nieco niesamowitą atmosferę tego domu i całego otoczenia, poznała także dzięki opowieściom służącej całą historię rodziny Bronte.

"Relacja pani Gaskell z tego czterodniowego pobytu jest zapisem fascynacji monotonią domu, życia i krajobrazu, pod którą, jak stwierdziła, tyle się kryło osobliwych, nieznanych treści".

Pisarka wspominała później: "Są ludzie, którym zapas tematów i wiadomości szybko się wyczerpuje, ale panna Bronte do nich nie należy. Ma w pamięci szalone, dziwne zdarzenia z życia własnych sióstr, a poza tym swoje własne, niezwykle sugestywne i oryginalne myśli - ostatniego dnia sądziłam, że nasza rozmowa może się tak ciągnąć, jak te wrzosowiska, w każdym kierunku, a mimo to żaden temat nigdy nie zostanie wyczerpany".

Panią Gaskell prócz samej pisarki, zafascynowała uroda tych wrzosowisk. Pisała w liście: "Poszłyśmy na cudowny spacer pod wiatr na wrzosowisko [..] które zaczyna się tuż za plebanią [..] nie spotkałyśmy żywej duszy. Tu i tam, w mroku jakiejś odległej kotlinki, pokazywała mi ciemny, szary budynek, obrośnięty na ogół kępami szkockich jodeł, i opowiadała niezwykłe historie o szalonych rodach, które tam żyją czy żyły [..]. Jacyż to śmiałkowie - zwłaszcza mężczyźni - i co za kobiety - okrutne i twarde, a jednocześnie jakże namiętne! Dziwni ludzie mieszkają w tych górach"

W "Życiu Charlotte Bronte" opisała później Gaskell to co zobaczyła własnymi oczami - ten dziwny, ale fascynujący dom, wraz z jego mieszkańcami obecnymi i dawno zmarłymi oraz wrzosowiska.

W maju 1854 roku Charlotta po raz trzeci złożyła krótką, trzydniową wizytę pani Gaskell w Manchesterze. Przyjaciółki rozmawiały głównie o nadchodzącym wydarzeniu, jakim miał być ślub Charlotty z pastorem anglikańskim Nichollsem. Wydarzenie to budziło obawy, czy przyszły mąż nie będzie nalegał, by Charlotta zerwała stosunki z unitariańską pisarką, gdyż Unitarianie przez kościół anglikański byli uważani za heretyków.

Już po śmierci Charlotty, w czerwcu 1855 roku pastor Bronte zwrócił się do Elizabeth Gaskell z prośbą o napisanie rzetelnej biografii Charlotty, w związku z licznymi niezgodnymi z prawdą informacjami, jakie pojawiały się w tym czasie w prasie.
Pisarka przystała na tę propozycję i odwiedziła ponownie Haworth, gdzie poznała pastora Nichollsa, który okazał się życzliwym człowiekiem i przyjął ją z szacunkiem. W czasie pisania przez nią biografii Charlotty służył pisarce wszelką pomocą.

Pani Gaskell okazała się sumiennym biografem, odwiedziła wszystkie miejsca, w których przebywała Charlotta, była nawet w Brukseli i rozmawiała z profesorem Hegerem. Biografia ukazała się w 1857 roku, dwa lata po śmierci Charlotty i stanowi najważniejsze źródło wiedzy o rodzinie Bronte.

* Trzeba tu dodać, że twórczość Charlotty miała wpływ na samą panią Gaskell. Wystarczy wspomnieć, że nazwa wioski Helstone z powieści "North and South" pochodzi prawdopodobnie od nazwiska bohaterki powieści Charlotte Bronte „Shirley”, Caroline Helstone.

Oprac.: Gosia na podstawie książki, z której pochodzą wszystkie cytaty:
Anna Przedpełska-Trzeciakowska, Na plebanii w Haworth.

Portret Charlotte Bronte - Evert A. Duyckinck, na podstawie rysunku George`a Richmonda.

czwartek, 19 lutego 2009

Pogoda i nastrój w powieściach Gaskell i Bronte

W fikcji literackiej pogoda często odgrywa ważną rolę w tworzeniu klimatu sceny. Może być zapowiedzią, odbiciem uczuć postaci albo może na nie wpływać. Elizabeth Gaskell i Charlotte Bronte stosują ten efekt, ale w zupełnie inny sposób.

W „North and South”. Gaskell opisuje nadejście poranka po śmierci matki Margaret: „Przyszedł chłodny, przyprawiający o dreszcze październikowy poranek. Inny niż październikowy poranek na wsi, gdzie miękkie, srebrzyste mgiełki rozwiewają się, zanim słońce zaświeci, podkreślając swym blaskiem całe to niebiańskie piękno barw, ale październikowy poranek w Milton, gdzie zamiast srebrzystej mgiełki zalegała ciężka mgła i gdzie słońce mogło najwyżej oświetlić długie, zakurzone ulice”.
Ten fragment doskonale opisuje uczucia Margaret. W tym momencie ona nie może nie myśleć o różnicach pomiędzy Północą a Południem. Siła tego kontrastu jest szczególnie wyraźna w tym momencie – w chwili, która nastąpiła po śmierci matki. Piękna pogoda na Południu przypomina o tym czytelnikowi i towarzyszy w smutku Margaret i śmierci jej matki. Pogoda ma swoje odbicie w kłopotach, z którymi boryka się rodzina Hale`ow po porzuceniu spokojnego życia na Południu.

W "Jane Eyre" Bronte, pogoda od czasu do czasu odgrywa odmienną rolę. Zwykle stanowi kontrast z nastrojem bohaterów. Na przykład, ciepła i piękna wiosna jest tłem dla epidemii tyfusu i suchot w Lowood.
Czasami podobny kontrast zapowiada nieoczekiwany zwrot akcji albo zmianę nastroju. Jane, pełna radości z powodu oświadczyn pana Rochestera, zauważa z zaskoczeniem:
"sina, jaskrawa iskra wyskoczyła z chmury, na którą właśnie patrzyłam, i rozległ się trzask bliskiego pioruna; schowałam oślepione oczy na ramieniu pana Rochestera”.
Bronte nie tworzy scenki podobnej do idyllicznego romansu, ale obraz niepokoju i zniszczenia. Zestawienie brzydkiej pogody ze szczęściem Jane przygotowuje czytelnika na późniejszy zwrot akcji.

Tłumaczenie: Gosia
Tłumaczenie fragmentu "North and South": Alison

Źródło:
Weather and Mood in Gaskell and Brontë
Erin Wells '96 (English 61, Brown University, 1993)

----------------
Dodam, że w filmie płatki śniegu opadające na dziedziniec fabryki odzwierciedlają smutek Thorntona patrzącego jak wyjeżdża Margaret