Strona poświęcona Elizabeth Gaskell

sobota, 15 listopada 2025

Kiedy Darcy staje się Margaret : jak Austen inspirowała Gaskell (i dlaczego o tym milczano)

 Artykuł analizuje powieść Elizabeth Gaskell „Północ i Południe” jako najwcześniejszą i bardzo świadomą literacką adaptację lub twórcze przetworzenie „Dumy i uprzedzenia” Jane Austen, choć autorka nigdy się do tego otwarcie nie przyznała. Zdaniem badaczki, podobieństwa fabularne, konstrukcyjne, stylistyczne i symboliczne są zbyt silne, by uznać je za czysty przypadek. Gaskell przejmuje kluczowy schemat Austen – historię dumy, uprzedzeń i stopniowej przemiany uczuć – lecz odwraca role płciowe i przekształca całą narrację, przenosząc ją z realiów ziemiańskiej Anglii na teren konfliktów klasowych i przemysłowych. U Gaskell to Margaret gra niejako rolę dumnego Darcy’ego. 

Margaret Hale, jak Elizabeth Bennet, jest inteligentna, moralna, dumna i początkowo pełna uprzedzeń, ale tym razem to ona zajmuje pozycję „wyższą”, a John Thornton – przedsiębiorca z klasy przemysłowej – odgrywa rolę kogoś, kogo społeczne pochodzenie jest dla bohaterki niewystarczająco godne. To „królewska” Margaret, a nie Thornton, onieśmiela swą dumną postawą i „prostą, nieustraszoną, godną obecnością, dla niej zwyczajną".
Podstawowa fabuła „Północ i Południe” zawiera motywy dobrze znane czytelnikowi Austen. Córka duchownego - żywa, elokwentna, o silnych opiniach - zostaje przedstawiona jako bohaterka odpierająca widmo zubożenia klasy średniej. Jej ojciec przy każdej okazji wycofuje się „do swojej małej biblioteki”, podczas gdy matka, nadmiernie świadoma towarzyskich konwenansów, uważa się za nieszczęśliwą. Córka okazuje się mądrą doradczynią i domową gospodynię o wielkim talencie, a rodzice polegają (być może zbyt mocno) na jej zaradnym prowadzeniu domu. Ach, i oczywiście, bohaterka jest wielką piechurką (jak Lizzy): „A Margaret chodziła, mimo pogody. Tak szczęśliwa była na dworze”.
Jak zauważa badaczka, bohaterka Gaskell przechodzi przez wzorzec oświadczyn uderzająco podobny do tego z „Dumy i uprzedzenia”. Pierwsza „zła” propozycja pojawia się na początku powieści: wersją Gaskell pozbawionego wdzięku pana Collinsa jest szanowany, choć nudny londyński adwokat Henry Lennox. Druga propozycja - źle wyrażona i źle wybrana w czasie - pochodzi od Thorntona, którego bohaterka już wcześniej całkowicie zlekceważyła. Jednak nawet po odrzuceniu Thornton dowodzi swej szlachetności  i oddania poprzez działania mające na celu uratowanie reputacji bohaterki (Margaret grozi powiązanie z nocną bójką na stacji kolejowej). Powieść kończy się oczekiwanym powtórzeniem oświadczyn, w którym niechęć, jak się okazuje, zmieniła się w miłość.

A więc Gaskell wykorzystuje wiele elementów przypominających powieść Austen: schemat dwóch propozycji małżeństwa, pierwotne odrzucenie, późniejsze uznanie cnót mężczyzny, motyw rodziny duchownego, bohaterkę jako bystrą obserwatorkę domu i otoczenia oraz charakterystyczny humor oparty na ironii obyczajowej.

Autorka artykułu pokazuje, że Gaskell nie tylko nawiązuje, ale także polemizuje z Austen, zwłaszcza w kwestii hierarchii społecznej i postrzegania pracy. Austen – twierdzi badaczka – mimo ironii wobec arystokracji ostatecznie pozostaje lojalna wobec ziemiańskiej klasy średniej; Gaskell natomiast rehabilituje klasę kupiecką i przemysłową, czyniąc z niej równoprawny fundament społeczeństwa. Symbolicznie temu służy m.in. zderzenie postaw Pani Thornton i Margaret – ta scena to echo rozmowy między Lady Catherine de Bourgh a Lizzy Bennet – w której godność robotniczego Manchesteru otrzymuje status równy ziemiańskiej Anglii. 

Pani Thornton wciela się w rolę lady Catherine de Bourgh w scenie, w której zasypuje Margaret wyrzutami: „Nie aprobowałam uczucia, jakim mój syn cię darzył… Nie wydawałaś mi się jego godna”. W świetle działań, które „naraziły” Margaret „na komentarze służby i robotników”, groźna pani Thornton żąda wyjaśnień. Margaret - to echo kontrolowanego oburzenia Lizzie na zniewagi lady Catherine - podkreśla swoją niezależność od takich ingerencji z zewnątrz: Nie ma pani już nic więcej do powiedzenia, pani Thornton. Odrzucam każdą próbę usprawiedliwiania się z czegokolwiek. Proszę pozwolić mi opuścić pokój.Jej gniew przypomina słowa Lizzie: "Obraziła mnie pani na wszelkie możliwe sposoby. Muszę prosić, bym mogła wrócić do domu".

 Warto zauważyć, że opozycja między Północą a Południem Anglii istnieje już w „Dumie i uprzedzeniu”. Na pierwszych stronach powieści pojawienie się pana Bingleya w okolicy Longbourn świętuje się jako przybycie „młodego mężczyzny o znacznej fortunie z północy Anglii”. Choć siostry Bingleya pogardzają sir Williamem Lucasem, który „niegdyś zajmował się handlem w Meryton”, fortuna ich własnego ojca została „zdobyta dzięki handlowi”. Chcąc ukryć źródło majątku, siostry są „bardzo zatroskane o to, by miał własne ziemskie posiadłości”, a Bingley jedzie na Południe szukać rezydencji - zapewne w nadziei, że przemieni się w ziemskiego dżentelmena. Jak ujmuje to Juliet McMaster, „wynajmując posiadłość Netherfield, próbuje wejść w rolę wiejskiego dżentelmena". Podobnie jak wino, nowy pieniądz musi dojrzeć, zanim stanie się godny szacunku - a Austen uznaje, że północna fortuna musi jakiś czas „odleżeć” na Południu.

Uprzedzenie wobec Północy jest widoczne u Austen, gdyż czyni ją miejscem o wątpliwej moralności. Lydia i Wickham zostają przecież wygnani „na Północ” za swoje niestosowne zachowanie. List pana Gardinera wyjaśnia to wyraźnie: „‘moja bratanica bardzo pragnie zobaczyć się ze wszystkimi, zanim opuści Południe’. Choć „pan Bennet i jego córki dostrzegli wszystkie korzyści z usunięcia Wickhama z hrabstwa - ”, pani Bennet przewidywalnie sprzeciwia się, by „Lydia osiedliła się na Północy”, protestując przeciwko tak odległemu wygnaniu z Longbourn. Wraz z przybyciem Bingleyów i wygnaniem Wickhamów Austen szkicuje swoją opowieść, rozpoczynając ją podróżą bohaterów z północy na południe, a kończąc podróżą z południa na północ. Te momenty "Dumy i uprzedzenia" stanowią najdobitniejsze odniesienia Austen do „Północy” i „Południa” Anglii.  

Posiadłość Darcy’ego w Derbyshire - gdzie ostatecznie osiada bohaterka, a Bingley również kupuje majątek - lokuje się szczęśliwie i kompromisowo między przemysłową Północą a pastoralnym Południem.

Inne przykłady podobieństw: podobnie jak Fanny Price, bohaterkę łączy silna więź braterska z nieobecnym bratem służącym w marynarce. 
Niechęć pani Thornton do Margaret - „Nienawidzę jej!”  - doskonale odpowiada odrazie pani Bennet do Darcy’ego: „‘Nie znoszę tego człowieka’”. Matczyne zniechęcenie dopełnia ironia, gdy Lizzie ripostuje: „‘Mogę obiecać, iż nigdy z nim nie zatańczę’”. Thornton podobnie zapewnia swoją matkę, że i ona nie musi się martwić, iż dumna przybyszka zdobędzie jego serce. Tym mrugnięciem okiem do Austen Gaskell upewnia czytelnika, że - jak w przypadku Darcy’ego i Lizzie - wszystko zakończy się dobrze.

Autorka artykułu poświęca wiele miejsca intertekstualnej grze nazwisk, wskazując na zbieżności i świadome odniesienia do świata sztuki i kultury, np. nazwisko Reynolds u Austen i Boucher u Gaskell, które uruchamiają dodatkowe konteksty – estetyczne, moralne i symboliczne. Boucher, w powieści biedny robotnik, staje się ironicznym odwróceniem rokokowego, wyidealizowanego malarstwa François Bouchera, tak jak realia Milton są antytezą idyllicznych pejzaży.

Wyjaśnieniem, dlaczego Gaskell nie ujawniała jawnych zależności od Austen, może być jej bliska przyjaźń z Charlotte Brontë, która jawnie krytykowała Austen i nie odbierała jej twórczości jako żywej, głębokiej i nasyconej uczuciem. Stąd interpretacyjne „milczenie” Gaskell mogło mieć charakter lojalnościowy, ale także kreatywny – zamiast wyznawać „dług”, wolała prowadzić dialog i korektę. to właśnie związek Gaskell z Brontë mógł sprawić, że wcześniejsi krytycy nie dostrzegli dziedzictwa Austen w „Północ i Południe”.

Artykuł kończy refleksja o późniejszej recepcji twórczości obu autorek, zwłaszcza o zjawisku tzw. „cranfordyzacji” ilustracji i adaptacji telewizyjnych, w wyniku których Gaskell – początkowo mniej ceniona – zaczęła funkcjonować w jednej przestrzeni kulturowej z Austen. Jednocześnie współczesne adaptacje jeszcze silniej ujawniają ich wzajemne powiązania, ukazując malejące znaczenie dawnej rywalizacji między „północą i południem” – zarówno geograficznie, jak i literacko.

Podsumowując, autorka artykułu dowodzi, że „Północ i Południe” jest jednocześnie przetworzeniem, korektą i polemiczną odpowiedzią na „Dumę i uprzedzenie”, a nie tylko przypadkiem tematycznej zbieżności – zaś ujawnienie tych zależności pogłębia przyjemność i rozumienie obu tekstów.

Źródło;

Janine Barchas, Mrs. Gaskell's North and South: Austen's early legacy.
artykuł z : Article from: Persuasions: The Jane Austen Journal. January 1, 2006

Autorka - Janine Barchas jest profesorem literatury angielskiej na Uniwersytecie w Teksasie, gdzie prowadzi zajęcia o Jane Austen.

czwartek, 13 listopada 2025

Zapomnij o Heathcliffie i Panu Darcym - o "Północ i Południe" Elizabeth Gaskell w Timesie

 Emma Duncan w Timesie jednym z największych dzienników w Wielkiej Brytanii zamieściła dwa lata temu artykuł pt. "Ponowna lektura Północ i Południe Elizabeth Gaskell (zapomnij o Heathcliffie i Panu Darcym). Oto tłumaczenie tego zabawnego artykułu:


Najseksowniejszym bohaterem literatury XIX wieku jest John Thornton. I to nie tylko dlatego, że lubię odrobinę ekonomii, a Thornton uosabia kapitał w powieści, która stanowi najlepszy współczesny opis relacji między pracą a kapitałem w czasie rewolucji przemysłowej.

Także dlatego, że to niezwykle „użyteczny” bohater. Nie snuje się po wrzosowiskach, pogrążony w poetyckich nastrojach, ani nie panoszy się w odziedziczonym majątku, rzucając złośliwe uwagi do gości. To zaradny, samodzielny typ – staje naprzeciw wściekłych strajkujących, potrafi udobruchać trudną matkę, a do tego wyciąga bohaterkę z kłopotów z prawem, mimo że sądzi, iż jest zaangażowana w romans z innym mężczyzną – i przez cały ten czas ledwie się odzywa, poza chwilą, gdy wyznaje jej miłość. Uroczy.

Istotnie, w Północy i Południu unosi się lekki powiew romansu w stylu Mills & Boon, co przyczyniło się do protekcjonalnego stosunku krytyków wobec twórczości Elizabeth Gaskell w dekadach po jej śmierci w 1865 roku. Krytyk z lat 20. XX wieku napisał, że jej dzieło jest „jak bukiecik fiołków, wiciokrzewu, lawendy, rezedy i róży piżmowej”. Lord David Cecil w latach 30. potępił Gaskell jako „kobietę”, dodając, że „podjęła chwalebną próbę przezwyciężenia swoich naturalnych braków, lecz wszystko na próżno”, gdyż brakowało jej „męskości”, by zmierzyć się z problemami społecznymi.

Na szczęście nikt Gaskell nie powiedział, że kobieta nie może pisać o problemach społecznych, bo podejmuje je bezpośrednio – opisuje sytuację klasy robotniczej, feminizm oraz konflikt między tradycją a postępem. Krytyk i teoretyk kultury Raymond Williams przyznał jej zasłużone uznanie, a od lat 50. XX wieku Północ i Południe uznawane jest za ważną wiktoriańską powieść społeczną.

Siła książki wynika z tego, że Gaskell żyła w czasach rewolucji przemysłowej. Urodzona w Londynie w 1810 roku, w 1833 roku przeniosła się z mężem - unitariańskim pastorem - do Manchesteru. W powieści miasto to pojawia się jako Milton, dokąd bohaterka, Margaret Hale, przeprowadza się z wioski w Hampshire po tym, jak jej ojciec, anglikański duchowny, opuszcza Kościół z powodów sumienia.

Oczami Margaret czytelnik widzi w szczegółach społeczne różnice między wiejską a przemysłową Anglią. W Milton „nie było już płóciennych kaftanów... spowalniały ruchy i łatwo zahaczały o maszyny, więc zwyczaj ich noszenia wymarł... Na południu Anglii Margaret widywała sklepikarzy, którzy, gdy nie mieli klientów, przesiadywali w drzwiach sklepu, ciesząc się świeżym powietrzem i widokiem ulicy. Tutaj, jeśli nie mieli klientów, zajmowali się czymś w środku - nawet, jak się Margaret zdawało, zupełnie zbędnym zwijaniem i rozwijaniem wstążek.”

Współcześni pisarze byli przeważnie przerażeni rewolucją przemysłową. Dickens - który publikował Północ i Południe w odcinkach w magazynie Household Words w latach 1854-55 i nadał jej tytuł - przedstawiał urbanizację i pracę w fabrykach jako degradujące człowieka. Gaskell rozumiała jednak, że rewolucja przynosiła zarówno cierpienie, jak i korzyści. Margaret jest wstrząśnięta biedą i chorobami w Milton; jej przyjaciółka umiera na pylicę bawełnianą, nabytą w pracy w przędzalni. Ale bohaterka dostrzega też, że praca najemna może wyzwalać robotników, nie tylko ich uciskać. Fascynują ją „śmiałe, bezczelne twarze dziewcząt fabrycznych oraz ich głośne śmiechy i żarty, wymierzone szczególnie w tych, którzy zdawali się stać ponad nimi w hierarchii.”

Dla Gaskell północ oznacza przyszłość, a południe – przeszłość. Gdy jeden z bohaterów zamierza opuścić Milton, by szukać pracy na południu, Margaret mówi mu: „Nie zniósbyś tej nudy... zżarłaby cię jak rdza. Ci, którzy żyją tam od zawsze, przywykli do tkwienia w stojącej wodzie.” A gdy ojciec chrzestny Margaret, pan Bell, stwierdza, że Milton „zupełnie ją zepsuło”, dziewczyna odpowiada ojcu: „Tato, to dlatego, że bronię postępu handlu. Pan Bell chciałby, żeby wszystko zatrzymało się na wymianie skórek dzikich zwierząt na żołędzie.”

Zakończenie powieści jest spójne z jej niezwykłym połączeniem ekonomii i romansu. Thornton, zbankrutowany po strajku, szuka pożyczki. Margaret, która odziedziczyła duży majątek, oferuje mu potrzebną sumę na 2,5 procent. Wtedy jego głos, „drżący od czułej namiętności”, wydobywa z siebie jedno słowo: „Margaret!” Nasza bohaterka „odwróciła twarz, wciąż zakrytą drobnymi białymi dłońmi, ku niemu... ‘Och, panie Thornton! Nie jestem dość dobra!’”. Z kart książki unosi się zapach fiołków i wiciokrzewu.

Źródło: Emma Duncan, Rereading North and South by Elizabeth Gaskell. Forget Heathcliff and Mr Darcy, w: The Times, (United Kingdom),Oct 07, 2023.

poniedziałek, 10 listopada 2025

„Szczera walka na równych zasadach”: konfrontacja i zmiana społeczna w „Północ i Południe” Elizabeth Gaskell

 Poniżej streszczenie artykułu Kathleen Anderson i Kelsey Satalino na temat aspektu społecznego powieści "Północ i Południe".

W powieści Elizabeth Gaskell "Północ i Południe" kluczową rolę w przemianach społecznych odgrywa nie tolerancja, lecz aktywna konfrontacja pomiędzy ludźmi reprezentującymi różne klasy społeczne. Autorki podkreślają, że w powieści Gaskell sama otwartość czy brak uprzedzeń nie są wystarczające, by doprowadzić do zmiany społecznej. Prawdziwa zmiana dokonuje się w wyniku wyrażania przekonań, a następnie zdolności do ich przemyślenia i korekty w konfrontacji z drugim człowiekiem.  

Najpełniej ukazują to trzy postaci: John Thornton, Nicholas Higgins oraz Margaret Hale. Każde z nich rozpoczyna swoją drogę z zestawem silnych i często błędnych ocen na temat ludzi z innych klas, jednak ich gotowość do działania, przeżywania sporów i poddawania się korekcie prowadzi do ich osobistych przemian, a w konsekwencji także do pojednania między klasami społecznymi.

Początkowo każda z tych postaci ulega stereotypom i błędnym osądom dotyczącym innych klas społecznych. Jednak wzdecydowana otwartość w mówieniu tego, co myślą, pozwala im wejść w konflikt i dialog, który prowadzi do: analizy własnych przekonańzmiany postawgłębszego zrozumienia innych oraz realnych działań społecznych.

Thornton, jako fabrykant, jest pewny swojego podejścia do zarządzania robotnikami i wierzy w samowystarczalność jednostki, wynikającą z ciężkiej pracy. Higgins z kolei patrzy na świat oczami robotnika walczącego o sprawiedliwość i postrzega fabrykantów jako uciskających pracowników. Margaret natomiast, pochodząc z klasy wyższej, początkowo traktuje zarówno fabrykantów, jak i robotników z protekcjonalną wyższością. Jednak ich wzajemne konfrontacje - szczere, gwałtowne i nacechowane emocjonalnie - zmuszają każde z nich do zakwestionowania własnych założeń. Thornton zaczyna postrzegać robotników jako ludzi godnych osobistego zainteresowania i zaufania, Higgins odkrywa, że fabrykant może działać sprawiedliwie i współczująco, a Margaret uczy się patrzeć poza ramy klasowych stereotypów i widzieć w drugim człowieku jednostkową, niepowtarzalną wartość.

Margaret pełni w tej przemianie wyjątkową rolę: to ona, pozostając jednocześnie silna i moralnie konsekwentna, staje się mediatorką między Thorntonem a Higgsem. Jej działania nie ograniczają się do słów - reaguje szybko i odważnie, nawet narażając się fizycznie podczas starcia strajkujących robotników z Thorntonem. Jej gotowość do działania, oparta na religijnym poczuciu odpowiedzialności za drugiego człowieka, jest przedstawiona jako aktywna forma miłosierdzia, przeciwieństwo biernej tolerancji. Właśnie przez takie interwencje Margaret umożliwia Thorntonowi i Higginsowi rozpoczęcie bezpośredniego dialogu, który w ostateczności prowadzi do realnych reform społecznych, takich jak wprowadzenie jadalni dla robotników oraz łagodniejszego, bardziej partnerskiego modelu relacji fabrykant–pracownik.

Margaret łączy dwie klasy społeczne i skłania obie strony do refleksji. Popełnia błędy i ma uprzedzenia, ale zawsze działa, co czyni ją zdolną do nauki. to ona staje między Thorntonem a tłumem podczas strajku, konfrontuje Higginsa z jego okrutną oceną Bouchera, namawia Higginsa, by porozmawiał z Thorntonem jak równy z równym. Jej religijność jest autentyczna, nie teoretyczna: wiara dla niej to nie abstrakcja, lecz działanie z miłości i odpowiedzialności.

Na tym tle szczególnie wyraźnie rysuje się postać pana Hale’a - człowieka łagodnego, uprzejmego i tolerancyjnego, lecz biernego. Jego brak działania i niezdolność do stanowczego opowiedzenia się po jakiejkolwiek stronie sprawia, że jego tolerancja staje się pozorna, wręcz jałowa. Pan Hale ma zdolność zrozumienia argumentów innych, ale nie potrafi przekuć przekonań w czyny. W efekcie pozostaje moralnie „letni” - ani zdecydowany, ani zaangażowany - co skutkuje tym, że jego postawa nie tylko nie zmienia świata wokół niego, lecz chwilami pogłębia cierpienie bliskich. Najbardziej dramatycznym skutkiem jego bierności jest fakt, że nie mówi żonie o swojej decyzji dotyczącej odejścia z Kościoła, przez co pośrednio przyczynia się do jej cierpienia i śmierci. Pan Hale nie broni swoich przekonań, choć odszedł z Kościoła; unika konfliktów, nawet gdy wymaga tego prawda lub dobro innych; z czasem okazuje się, że jego tolerancja to często wygodna ucieczka od odpowiedzialności. W kontraście do trójki bohaterów dynamicznych, pan Hale reprezentuje tę postawę, którą autorki określają jako paraliżującą bierność

Autorki artykułu dowodzą, że Gaskell ukazuje zmianę społeczną jako proces wynikający z odważnej i szczerej konfrontacji, a nie z ostrożnej tolerancji. Rozwój osobisty i społeczny możliwy jest tylko tam, gdzie ludzie nie boją się mówić prawdy, nawet jeśli oznacza to konflikt, a następnie nie boją się tej prawdy wysłuchać i przyjąć. W wizji Gaskell produktywny konflikt jest sercem postępu społecznego: bez starcia przekonań, bez ryzyka zranienia dumy, bez wysiłku wzajemnego zrozumienia - nie ma ani pojednania, ani sprawiedliwości. Dlatego Thornton, Higgins i Margaret dojrzewają, a pan Hale - pozostaje w miejscu. 

Najważniejszą tezą autorek jest to, że konfrontacja, wyrażanie własnych przekonań i gotowość do ich korekty prowadzą do przemian osobistych i społecznych, podczas gdy bierność ukryta pod pozorem tolerancji jest destrukcyjna.


Źródło:

1. Kathleen Anderson i Kelsey Satalino, "An honest up and downfight": Confrontation and Social Change in North and South. The Gaskell Journal, vol. 27 (2023), s. 108-125.

2. Ilustracja: "North and South" BBC 2004.

niedziela, 9 listopada 2025

Elizabeth Gaskell i krótka forma prozatorska

Elizabeth Gaskell jako mistrzyni krótkiej formy literackiej była przez wiele lat niedoceniana, mimo że napisała ponad czterdzieści opowiadań i nowel. Przez długi czas dominował pogląd, że prawdziwym obszarem jej działalności były powieści społeczne, takie jak Mary Barton czy Północ i Południe, natomiast opowiadania traktowano jako poboczne, pisane głównie z powodów finansowych. Dopiero w ostatnich dekadach badacze zaczęli dostrzegać, że to właśnie krótsze formy pozwalały Gaskell na śmielsze eksperymenty literackie i tematyczne. 

W czasach wiktoriańskich opowiadanie nie było jeszcze w pełni ukształtowanym gatunkiem: często publikowano je w odcinkach w czasopismach, ich długość była zróżnicowana, a granica między powieścią a opowiadaniem była płynna. Dopiero późniejsi moderniści stworzyli ścisłą definicję krótkiego opowiadania, preferując skupienie na jednym momencie, elipsę i subiektywny punkt widzenia – i to właśnie ta późniejsza definicja sprawiła, że literatura krótka epoki wiktoriańskiej długo była oceniana jako niższej jakości.

Gaskell świadomie korzystała z tych „niedookreślonych” ram gatunkowych. Jej opowiadania były publikowane w prasie, co oznaczało, że musiała brać pod uwagę gusta szerokiej, różnorodnej publiczności. Jednocześnie Gaskell okazała się bardzo profesjonalną pisarką: dbała o wynagrodzenie, negocjowała stawki i świadomie wykorzystywała rynek czasopism, który umożliwiał szybkie dotarcie do dużej liczby czytelników. W połowie XIX wieku krótkie opowiadania były czymś w rodzaju „literackich wypieków na szybko”: można je było stworzyć stosunkowo prędko i sprzedać z odpowiednim zyskiem, co nie oznacza jednak, że były mniej wartościowe artystycznie - przeciwnie, Gaskell używała ich jako pola do eksperymentu.

Szczególne znaczenie miały jej opowiadania publikowane na okres Bożego Narodzenia. W epoce wiktoriańskiej istniało ogromne zapotrzebowanie na literaturę świąteczną, która miała budzić emocjonalną wspólnotę, refleksję i ciepło rodzinne. Gaskell umiała wykorzystać tę tradycję, często łącząc ją z tematami społecznymi oraz z motywami moralnej odnowy. Jednak równocześnie wiele z jej opowiadań wcale nie jest pogodnych – liczne z nich wchodzą w obszar grozy i gotycyzmu. W tych historiach Gaskell bada mroczne strony życia rodzinnego, ukryte konflikty, przemoc emocjonalną i fizyczną, a przede wszystkim pozycję kobiet, które znalazły się w sytuacjach bez wyjścia. Motywy nadnaturalne, takie jak duchy czy przekleństwa, nie służą jej do czystej fantastyki, ale stanowią symbol opresji społecznej oraz napięć moralnych. W krótkiej formie Gaskell mogła także pozwolić sobie na zakończenia niepełne, gorzkie lub otwarte, co w przypadku powieści często było niemożliwe ze względu na oczekiwania czytelników i konwencje rynku.

Opowiadania Gaskell na Boże Narodzenie

Gaskell pisała na Boże Narodzenie nie tylko po to, aby spełnić oczekiwania rynku, ale też dlatego, że tematyka świąteczna znakomicie pozwalała jej mówić o: wspólnocie i solidarności, przebaczeniu, biedzie i potrzebie empatii, rodzinnych więziach i ich pęknięciach.

Świąteczne opowiadania Gaskell były często opowieściami o duchach, ponieważ w wiktoriańskiej kulturze Wigilia była czasem wspominania zmarłych oraz opowieści grozy przy kominku.

Artykuł wymienia pięć jej utworów opublikowanych w świątecznych numerach pisma Dickensa: „The Old Nurse’s Story” (1852), „The Squire’s Tale” (1853), „The Manchester Marriage” (1858), „The Ghost in the Garden Room” (1859), „How the First Floor Went to Crowley Castle” (1863). 

Wszystkie były częścią kolektywnych, świątecznych wydawnictw, gdzie kilku autorów pisało opowiadania połączone wspólnym motywem. Jednak opowiadanie "The Ghost in the Garden Room” mimo tytułu nie jest opowieścią o duchach, ale do niego wrócę przy innej okazji. Ponadto w artykule wymieniono także „The Moorland Cottage” jako „bożonarodzeniową nowelę” stworzoną specjalnie z myślą o wydaniu świątecznym.

Jak podkreśliły autorki artykułu, bożonarodzeniowe opowieści Gaskell tworzyły atmosferę wspólnego słuchania i opowiadania historii, podobnie jak rodzinne spotkanie przy kominku, były aktywną częścią kultury świątecznej wiktoriańskiej Anglii; związały krótkie opowiadanie z tradycją emocjonalnego świętowania, co miało duży wpływ na rozwój gatunku

Co więcej, w tych opowiadaniach Gaskell łączy świąteczną wrażliwość z gotykiem, czyli opowieścią o tym, co niewygodne, bolesne i nieprzepracowane w rodzinie

W końcowej części artykuł omawia odkrycie z 2015 roku: ustalono, że Gaskell jest autorką dwóch tekstów opublikowanych anonimowo w czasopiśmie All the Year Round. Są to recenzje francuskich pieśni ludowych, w których autorka nie tylko tłumaczy i przedstawia teksty, ale także zastanawia się nad ich znaczeniem dla historii, pamięci i kultury wspólnej. Ten fakt podkreśla, że Gaskell fascynowała się ustnymi tradycjami, przekazywaniem historii przez kobiety, zwyczajami lokalnymi i tym, jak opowieści funkcjonują w życiu codziennym. Odkrycie to dodatkowo wzmacnia obraz Gaskell jako pisarki, która świadomie badała znaczenie narracji – zarówno w formie literackiej, jak i społecznej.

W rezultacie artykuł przedstawia Gaskell jako twórczynię, która wykorzystywała krótkie opowiadania nie tylko jako formę literacką, ale jako narzędzie myślenia o świecie: o relacjach, przemocy, władzy, wspólnocie, pamięci i o tym, jak opowiadane historie kształtują naszą tożsamość. Jej opowiadania okazują się pełne odwagi, emocjonalnej intensywności i formalnej pomysłowości, a ich znaczenie dla rozwoju gatunku jest dziś oceniane jako fundamentalne.

Gotyckie oblicze Gaskell

Choć Elizabeth Gaskell bywa kojarzona przede wszystkim z powieściami społecznymi i ciepłym tonem Cranford, jej opowiadania pokazują zupełnie inną stronę – mroczną, pełną przemocy emocjonalnej, lęków rodzinnych i ukrytych traum. W krótkiej formie mogła pozwolić sobie na historię, która nie musi zakończyć się pojednaniem, rozgrzeszeniem ani uspokojeniem. Tutaj często zawiesza rozum, a na pierwszy plan wysuwa intuicję, winę, namiętność, strach i dziedziczone cierpienie.

Groza u Gaskell nie jest dekoracją – jest językiem, który pozwala powiedzieć to, czego nie wypadało wyrazić realistycznie: rodzina może być miejscem opresji, religia i tradycja mogą ranić, kobieta pozbawiona wyboru może stać się albo ofiarą, albo potworem.

Oto przykłady kilku opowiadań grozy:

"Opowieść starej niani" (The Old Nurse's Story, 1852) - duchy dzieciństwa i grzech przekazywany przez rodzinę. To opowieść o przeszłości, która nie chce umrzeć. Dom, w którym rozgrywa się historia, jest żywą pamięcią winy. Duch dziecka błąkający się na śniegu nie jest „straszydłem” – jest wyrzutem sumienia kobiety, która jako matka i kobieta zaprzeczyła miłości. Dom nie jest tu schronieniem  lecz więzieniem lojalności i rodzinnych oczekiwań. Duch tu nie „straszy” – duch chce zostać wysłuchany.

"Szara dama" (The Grey Woman, 1861) - duszona kobiecość i przemoc w małżeństwie. To najbardziej nowoczesne z gotyckich opowiadań Gaskell. Młoda kobieta, Anna, wychodzi za mężczyznę, który okazuje się potworem, przywódcą przestępczej bandy. Ucieka z pomocą służącej, a przemoc, jakiej doświadcza, ma charakter systemowy: to przemoc męskiego prawa do żony. Gaskell przedstawia tutaj małżeństwo jako więzienie, niewolę, kontrakt, który unieważnia kobiece „ja”. Zakończenie nie przynosi pełnego wybawienia. Anna przeżywa, ale jej życie jest złamane. Uciec z piekła to nie to samo co wrócić do życia.

"Szara klaryska" (The Poor Clare, 1856). W tym opowiadaniu gniew kobiety przybiera formę klątwy, która wraca jako ciemna, nieokiełznana siła. Bridget, kobieta skrzywdzona, traci córkę i w gniewie przeklina tego, kto ją zranił – jednak moc przekleństwa uderza nie w niego, lecz w jej własną wnuczkę. To opowiadanie pokazuje dramat kobiet: kiedy nie mogą działać realnie, działają symbolicznie, magicznie, poza prawem.

Wspólne cechy gotyckich opowiadań Gaskell: dom nie chroni ale zamyka, więzi, kontroluje trauma działa jak krew – przechodzi z matki na córkę; niewidzialne emocje stają się widzialnymi zjawami; w odróżnieniu od gotyku wczesnoromantycznego, u Gaskell zło nie zostaje wypędzone. Pozostaje; żyje dalej.

Podsumowując, w powieści Gaskell musiała łagodzić konflikt, prowadzić do zgody, unikać radykalnych emocji. W opowiadaniu mogła zatrzymać się na momencie bólu. 

Na podstawie:

Elizabeth Ludlow, Rebecca Styler "Elizabeth Gaskell and the Short Story", w: The Gaskell Journal, Vol. 29 (2015), pp. 1-22.