Czy zastanawialicie się kiedykolwiek jaka była recepcja twórczości Elizabeth Gaskell w XIX-wiecznej Polsce?
Oto co polska pisarka Waleria Marrene primo voto Morzkowska (*1) pisała o Elizabeth Gaskell w 1873 roku. Artykuł opublikowany został w warszawskim ilustrowanym czasopiśmie kulturalno-społecznym "Tygodnik Ilustrowany", w cyklu "Studya z literatury zagranicznej: powieść angielska"(*2):
"Zbyt wcześnie
zgasła Karolina Bronte, która pisała pod pseudonimem Currer Bell,
dotykała w kilku swoich powieściach kwestii robotniczej, ze
znajomością rzeczy i współczuciem, jakie budzić musi w każdem
szlachetnem sercu ta wielka, nierozwiązana kwestya dziewiętnastego
stulecia. Szczególniej jednak
poświęcała jej swoje pióro pani Gaskell, biorąc za jedyną
widownię swoich powieści świat wydziedziczonych i maluczkich. Mary
Barton, Ruth, Lois czarownica, Północ i południe, są to
prawdziwie piękne utwory, nacechowane miłością do wszystkiego co
cierpi. Zdaje się iż autorka, sama doznawszy strat bolesnych,
wyszukiwała umyślnie przedmiotu, w którymby wypowiedzieć mogła
cierpienia swojej własnej piersi; nie wahała się też zstępować
do głębi otchłań materyalnej i moralnej nędzy, poruszać
wszystkie struny ducha, pokazywać w całej ohydzie złe zrządzone
podłością i głupotą. Pani Gaskell jest tak jak los
niemiłosierną dla swoich bohaterów, doprowadza myśli ich, uczucia
i czyny do ostatecznej konsekwencyi i wniosek, jaki kładzie tym
sposobem na każdą społeczną ranę, zwrócić musi w tę stronę
uwagę tłumu, chociażby tłum ten chciał być ślepym i głuchym.
Pani Gaskell
odznacza się nade wszystko trzeźwem i jasnem pojęciem. Nie
idealizuje ona wcale ludu; robotnicy jej są to szorstkie postacie,
ciemnota i cierpienie zrodziły w nich nieufność, opisuje więc ich
jakimi są i właśnie tą prawdą osiąga największy efekt
dramatyczny. Niema w niej cienia owego sentymentalizmu,
idealizującego bezbarwne charaktery. Bohaterowie, zarówno jak
bohaterki Gaskell, doskonale wiedzą czego chcą i do czego dążą,
zstąd też interesują prawdziwie. Kiedy w powieści Północ i
południe właściciel fabryki Thornton, człowiek niezłomnej
uczciwości i hartu, wychodzi sam jeden naprzeciw tłuszczy
wzburzonych robotników, namawiając ich by się rozeszli spokojnie,
zanim ich wojsko rozpędzi, a oni odpowiadają mu groźnym krzykiem
nienawiści i śmierci, drżemy zarówno o życie jego, jak o życie
tych ludzi, obłąkanych rozpaczą, bo znamy ich także. Autorka
odkryła nam ich domowe tajemnice: wiemy, że tam dzieci ich mrą z
głodu, nędza pozbawiła ich rozwagi, że cierpienie jest złym
doradzcą, ale wiemy także, Thornton nie może podwyższyć im płacy
bez własnej ruiny, i widziemy w tem strasznem nieporozumieniu ani
jednej ani drugiej strony winić niepodobna. Słuszność nie leży
bezwględnie po jednej stronie, ale rozdziela się na dwa przeciwne
obozy. Prawda, iż życzyćby należało trochę więcej pobłażania
ze strony właściciela, więcej oświaty i cierpliwości ze strony
robotników, ho środki gwałtowne jątrzą tylko zwaśnionych, coraz
trudniejszem czyniąc porozumienie. Thornton jest człowiekiem zacnym
i nieustraszonym, ale ma wady towarzyszące czasem tym przymiotom i
dziwić się nie można iż lud, z którym obchodzi się z pogardliwą
dumą, bierze go za cel nienawiści swojej.
W podobnem położeniu
pojednawcą może być tylko kobieta; ona powinna złagodzić
szorstkość jednej strony, a pozyskać serca i ufność drugiej.
Prawdę tę doskonale pojęła pani Gaskell i wyłożyła ją
jasno, bez zbytniego sentymentalizmu, do którego się przedmiot
naginał. Nie przeceniła ona niewieściej roli, nie uczyniła ją
łatwą wcale; wskazała więcej lekarstwo, niż je przystosowała.
Szerokość poglądu równa się jej talentowi; pióro jej nie zadrży
w najgwałtowniejszych scenach, a znajdzie i najmiększe tony, dla
oddania scen miłości lub smutku" (*3).
----------------------------------------------------------------
*1.
Waleria Marrené primo voto Morzkowska, de domo Mallet de Grandville-Malletski (1832-1903) - polska pisarka, publicystka, krytyczka literacka. Jej ojcem był napoleoński generał Jean-Bapstiste Mallet de Granville (1777-1846), który osiedliwszy się na ziemiach polskich przyjął do nazwiska człon Malletski, matką zaś Adela Krasińska. Odbywała liczne podróże, zaprzyjaźniła się także z Elizą Orzeszkową. Prowadziła w swoim domu salon literacki. Jej drugim mężem był administrator Zbożennej, uczestnik powstania styczniowego i sybirak, Władysław Marrené, którego poślubiła w 1869 roku w domu Orzeszkowej. W latach 1886-1887 przejęła po Marii Konopnickiej czasopismo Świt".
Była autorką ponad dwudziestu dzieł prozatorskich, w większości będących egzaltowanymi romansami przedstawiającymi miłosne cierpienia bohaterek, wzmacnianymi przez nietypową scenerię wydarzeń. Część z jej utworów sytuuje się w obrębie nurtu powieści tendencyjnej, poruszającej problematykę emancypacji kobiet. Publikowała – głównie na łamach "Przeglądu Tygodniowego" – artykuły krytyczne, szkice literackie, recenzje i sprawozdania. (Źródło: wikipedia).
*2.
Tygodnik Ilustrowany, rok 1873, nr 305, s. 214. Studya z literatury zagranicznej,
przez Waleryą Marrene (Morzkowską).
*3. Pisownia artykułu oryginalna.
P.S. Jeśli wiecie o opiniach innych polskich pisarzy na temat pani Gaskell, proszę o kontakt.